wtorek, 31 grudnia 2013

Czy niemiecki jest trudny?

Niemiecki uchodzi za trudny język, ale czy naprawdę tak jest? Obiektywnie - nie, bo nie jest nawet tak w połowie trudny jak np. japoński czy fiński, ale myślę, że w tej powszechnej opinii stereotypy zrobiły swoje. Dzisiaj przedstawię swoją opinię na ten temat.

Dlaczego moim zdaniem niemiecki nie jest trudny?

1) Gramatyka jest bardzo logiczna, nie ma tu miejsca na wątpliwości. Jest mniej czasów niż w angielskim. Jest co prawda odmiana rodzajników, ale są tylko 4 przypadki. Wiele problemów przysparza budowa zdania, ale po opanowaniu pewnych zasad każdy może się jej nauczyć.

2) Wiele osób ma problemy z rodzajem rzeczownika, ale spójrzmy prawdzie w oczy - każdy język, w którym obecny jest rodzaj, ma swoje zasady. Dane słowo taki rodzajnik będzie miało w polskim, inny w niemieckim, a jeszcze inny we francuskim czy w hiszpańskim.

3) Jak wiadomo, niemiecki to język germański i jeśli ktoś dobrze zna angielski, to i niemieckiego łatwiej się będzie nauczyć. Jest wiele metod nauki tego języka po angielskim.

4) Niemiecki ma stosunkowo bogatą deklinację, ale jeśli się do niej przyłożymy, to nie okazuje się już taka trudna. Zmian w temacie nie jest wiele i są one stosunkowo proste. Uczę się fińskiego i wiem, że w tym języku następuje tyle zmian w temacie słów, że jeśli szukamy znaczenia danego słowa, które w tekście stoi np. w dopełniaczu, to na 95% nie znajdziemy go w słowniku, gdyż dopełniacz za bardzo różni się od mianownika.

Czy są łatwiejsze języki od niemieckiego? Na to pytanie nie da się odpowiedzieć obiektywnie, chociaż są listy języków co do stopnia trudności sporządzone przez lingwistów. Spójrzmy na najtrudniejsze ich zdaniem języki (powtarzają się one na większości z list):
1. Chiński
2. Arabski
3. Tuyuca (mówiony nad wschodnią Amazonką)
4. Węgierski lub fiński
5. Japoński
6. Nawaho (język plemienia indiańskiego Ameryki Północnej)
7. Estoński
8. Baskijski
9. Polski
10. Islandzki

Ogólnie zasada jest jedna: im bardziej dany język obcy różni się od ojczystego, tym więcej trudności. Dlatego może Polakowi łatwiej nauczyć się czeskiego, a Niemcowi niderlandzkiego.

Nie znajdziemy tu niemieckiego. Na pewno mogę powiedzieć, że polski jest szalenie trudny. Zrozumiałam to dopiero, jak zaczęłam uczyć Niemców polskiego i jak załamałam się, widząc tabele odmiany rzeczownika :) Podziwiam obcokrajowców, którzy to opanowali... Polski ma więcej wyjątków niż zasad. Opracowałam jednak swój system nauczania. Kiedyś jeszcze napiszę o moich perypetiach. Polskie przypadki zdają się nie mieć wzorów czy zasad, podczas gdy niemieckimi rządzą twarde zasady. Odkąd zaczęłam uczyć polskiego, to jeszcze bardziej doceniłam żelazną logikę niemieckiego.

O angielskim krążą opinie, że jest łatwy. Ok, może na poziomie podstawowym, ale kiedy ktoś chce nauczyć się tego języka płynnie, to zaczynają się schody. Śmieszy mnie, kiedy prawie każdy dookoła mówi, że zna angielski, bo naoglądał się filmów i nasłuchał piosenek. To niestety nie wystarczy.

Podobne opinie krążą o hiszpańskim. Znam całkiem nieźle ten język, więc mogę powiedzieć, że są w nim konstrukcje, których nie ma w językach germańskich czy słowiańskich. Francuski jest dosyć trudnym językiem, ale łatwiej się go nauczyć, kiedy zna się angielski i hiszpański. Najtrudniejsze jest to, że wymowa ogromnie różni się od pisowni. Biedne francuskie dzieci, które muszą pisać dyktanda...

Zgodzę się natomiast co do tego, że niemiecka wymowa jest trudna. Tak samo jak angielska. Kiedy ktoś chce nauczyć się wymawiać naprawdę dobrze, to okazuje się, że wcale nie jest to takie proste. Trzeba obycia językowego, żeby nauczyć się mówić zgodnie z tym, gdzie pada akcent. Zajęło mi to dosyć długo, ale po prawie 5 latach w Niemczech (Boże, to już tak długo?) często zdarza się, że Niemcy chwalą mój akcent.

Wymienię tu natomiast to, co moim zdaniem jest najtrudniejsze w niemieckiej wymowie:
1. Jednosylabowe słowa z długą samogłoską w środku, np. Boot, frühkühl, Strom, rot, Floh, wer, Jahr, süß, Sohn (najtrudniej moim zdaniem jest, kiedy na końcu jest "r", np. w słowach wer, leer)
2. Złożenia z "Uhr", np. Uhrmacher, Uhrzeit
3. Słowa, których osobiście nienawidzę: FrühchenFrühstück, Friseur, Bürste, Rose, Röhre, Speer, Frühjahrführensprühen, Ohr.

Teraz przejdę do tego, jak trudny jest polski. Uczenie tego języka sprawia, że czasami popadam w depresyjne nastroje, ale ogólnie to lubię. Żaden podręcznik nie spełnił moich oczekiwań, więc wszystkie ćwiczenia piszę sama. Wtedy zastanawiam się dokładnie, czego ja bym mogła nie rozumieć, gdyby moim ojczystym językiem był niemiecki. Czasami jednak coś mi umknie i tak przedstawiam tu autentyczne przykłady, kiedy Niemcy zapytali mnie o rzeczy, które nie wpadły mi do głowy:

1. Na jednej z lekcji moja grupa miała napisać, co jest w ich mieście/wsi, a czego nie ma. No właśnie - nie ma. Budowali zdania w stylu "W mieście jest kościół, szkoła, uniwersytet, szpital..." Potem chcieli napisać, czego nie ma, więc zaczęli budować takie zdania jak "W mieście nie jest gospodarstwo i klinika". Brzmi dziwnie, prawda? Wtedy powiedziałam, że lepiej powiedzieć "nie ma", no ale wtedy słowa muszą już być deklinowane, więc następuje dodatkowa trudność. I wtedy zadali mi pytanie: "dlaczego nie można powiedzieć nie jest kościół, tylko trzeba powiedzieć nie ma kościoła?" Wertowałam potem w domu podręczniki do polskiej gramatyki...
2. Dlaczego liczby się tak ciekawie odmieniają? "Dlaczego mogę powiedzieć trzy kwiatki, ale nie mogę powiedzieć mam trzy synowie? Dlaczego trzech synów? Dlaczego dwa domy, ale dwie córki i dwoje dzieci?"
3. Dlaczego czasowniki w zdaniach twierdzących często łączą się z biernikiem, ale w przeczących z dopełniaczem? Przykład: mam czas - nie mam czasu, mam pieniądze - nie mam pieniędzy.
4. Dla Niemców oczywiście polska wymowa jest szalenie trudna. Kiedy czytaliśmy na kursie krótkie teksty czy dialogi, to wiele razy pytali mnie, czy dane zdania to łamacze języka, podczas gdy to były całkiem proste zdania (dla Polaków oczywiście). Możecie sobie wyobrazić, jakie trudności Niemcy mają np. z "dziewięć" i "dziesięć".
5. Nie mówiąc już o odmianie imion, nazwisk, miast, krajów...

Itd. Mogłabym długo o tym pisać. Żeby jak najbardziej zrozumiale zaprezentować język polski i go nauczyć, opracowałam własną metodę, ale o tym jeszcze kiedyś napiszę.

Mam nadzieję, że w tym poście udało mi się przekonująco przedstawić mój punkt widzenia na temat trudności niemieckiego. A jakie jest Wasze zdanie?

piątek, 27 grudnia 2013

Weihnachtsmarkt in Münster

Zanim okres świąteczny całkowicie się zakończy, opublikuję jeszcze zdjęcia z jarmarku świątecznego w Münster, na którym byłam w grudniu 2008 roku. Tegoroczne święta spędziłam w Niemczech i po niemiecku. No może nie do końca, bo pracowałam. Fajnie jednak było na świętach wychodzić o 8 rano do pracy. Ulice całkowicie puste, cisza większa niż zwykle. Na Sylwestra też idę do pracy, także luz.

Oto moje zdjęcia z Münster. Nie jest ich dużo, ale inne nie wyszły zbyt dobrze. Zwiedzałam wtedy miasto, a na jarmarku świątecznym nie spędziłam tak dużo czasu, jednak wspominam go mile. Mimo wszystko bardziej podoba mi się w Trier.





niedziela, 22 grudnia 2013

Alle Jahre wieder

Przedstawiam dzisiaj kolejną niemiecką kolędę, którą bardzo lubię. Kolęda "Alle Jahre wieder" została napisana w 1837 roku.

Tutaj można posłuchać kolędy:

Alle Jahre wieder

Alle Jahre wieder (ta wersja podoba mi się bardziej)

Alle Jahre wieder
kommt das Christuskind
auf die Erde nieder,
wo wir Menschen sind.

Kehrt mit seinem Segen
ein in jedes Haus,
geht auf allen Wegen
mit uns ein und aus.

Steht auch mir zur Seite
still und unerkannt,
daß es treu mich leite
an der lieben Hand.

Sagt den Menschen allen,
daß ein Vater ist,
dem sie wohlgefallen,
der sie nicht vergisst.

środa, 18 grudnia 2013

"When the snow falls wunderbar"

Mam nadzieję, że ktoś przeczytał mój ostatni post o kolędzie "Stille Nacht", a tymczasem chciałabym wstawić ciekawy wiersz, który wpadł mi w ręce kilka lat temu. Tekst dostałam od mojej znajomej Angielki, która też mieszka w Niemczech, a wcześniej uczyła niemieckiego w Anglii.

Jest to wiersz po angielsku i niemiecku, moim zdaniem bardzo dowcipny. O tym, że grzane wino to wszystko, czego w okresie świątecznym potrzebujemy, że w szale świątecznych zakupów można dostać zawału serca, że tata spadł z drabiny w trakcie ubierania choinki, że mama dostaje w prezencie patelnię teflonową, a tata krawat i skarpetki, że gęś świąteczna spaliła się w piekarniku. Przeczytajcie sami:

When the snow falls wunderbar
And the children happy are,
When the Glatteis on the street,
And we all a Glühwein need,
Then you know, es ist soweit:
She is here, the Weihnachtszeit

Every Parkhaus ist besetzt,
Weil die people fahren jetzt

All to Kaufhof, Mediamarkt,
Kriegen nearly Herzinfarkt.
Shopping hirnverbrannte things
And the Christmasglocke rings.

Merry Christmas, merry Christmas,
Hear the music, see the lights,
Frohe Weihnacht, Frohe Weihnacht,
Merry Christmas allerseits...

Mother in the kitchen bakes
Schoko-, Nuss- and Mandelkeks
Daddy in the Nebenraum
Schmücks a Riesen-Weihnachtsbaum
He is hanging auf the balls,
Then he from the Leiter falls...

Finally the Kinderlein
To the Zimmer kommen rein

And es sings the family
Schauerlich: "Oh, Chistmastree!"
And the jeder in the house
Is packing die Geschenke aus.

Merry Christmas, merry Christmas,
Hear the music, see the lights,
Frohe Weihnacht, Frohe Weihnacht,
Merry Christmas allerseits...

Mama finds unter the Tanne
Eine brandnew Teflon-Pfanne,
Papa gets a Schlips and Socken,
Everybody does frohlocken.
President speaks in TV,
All around is Harmonie,

Bis mother in the kitchen runs:
Im Ofen burns the Weihnachtsgans.
And so comes die Feuerwehr

With Tatü, tata daher,
And they bring a long, long Schlauch
An a long, long Leiter auch.
And they schrei - "Wasser marsch!",
Christmas is - now im - Eimer...

Merry Christmas, merry Christmas,
Hear the music, see the lights,
Frohe Weihnacht, Frohe Weihnacht,
Merry Christmas allerseits...

wtorek, 17 grudnia 2013

Stille Nacht, heilige Nacht

Kolęda "Cicha noc" ("Stille Nacht") jest chyba najbardziej znaną kolędą na świecie, a pochodzi z Austrii. Po raz pierwszy wykonano ją w 1818 roku podczas pasterki w Oberndorf bei Salzburg. Autorem słów był Joseph Mohr, a melodii Franz Xaver Gruber. Kolęda doczekała się tłumaczeń na ponad 300 języków i dialektów.

Tekst pierwotnie był wierszem, powstał w 1816 roku. Joseph Mohr był wtedy wikarym w Mariapfarr w landzie Salzburg, następnie w nowej parafii św. Mikołaja w Oberndorf bei Salzburg. Wtedy to zaproponował F. Gruberowi napisanie muzyki. Gruber był organistą. Melodia powstała 24 grudnia 1818 roku i jeszcze tego samego dnia kolęda została zaśpiewana podczas pasterki. Według samego Grubera kolęda była "prostą kompozycją", jednak na tyle spodobała się parafianom, że szybko stała się znana w całej okolicy. Królewska kapela dworska w Berlinie wysłała w 1854 roku do Salzburga list z zapytaniem o genezę kolędy. Wtedy to Franz Gruber opisał jej powstanie. Oryginalny zapis nutowy zaginął, zachował się jednak rękopis wiersza J. Mohra.

Kolęda powstała w trudnych czasach: wojny napoleońskie właśnie się zakończyły, na Kongresie wiedeńskim został ustanowiony nowy porządek Europy. Księstwo Salzburg straciło wtedy swoją niezależność i zostało zeświecczone. Część księstwa przyłączyła się w 1816 do Bawarii, większa część do Austrii. Oberndorf bei Salzburg, gdzie kolęda została wykonana po raz pierwszy, zostało oddzielone od swojego centrum miejskiego w Laufen (dzisiaj Bawaria). Rzeka Salzach została granicą państwową. To ona przez stulecia była podstawą dobrobytu w Laufen (dzięki transportowi soli). Żegluga, szyperzy, budowniczy statków i w związku z tym cała miejscowość mieli przed sobą ciężkie czasy. Wtedy Joseph Mohr przybył do Oberndorf i pozostał tam w latach 1817-1819. Miejscowość Mariapfarr, gdzie żył wcześniej, miała po wymarszu bawarskich wojsk okupacyjnych spore trudności. Właśnie w tych czasach powstała kolęda wyrażająca tęsknotę za pokojem, co jest widoczne szczególnie w czwartej strofie.

Pierwotnie kolęda miała 6 strof, dzisiaj są śpiewane strofy 1, 2 i 6.

W Austrii istnieje nawet towarzystwo "Świętej nocy" - "Stille Nacht Gesellschaft".


Oryginalny tekst: 


Stille Nacht! Heilige Nacht!
Alles schläft. Einsam wacht
Nur das traute heilige Paar.
Holder Knab’ im lockigten Haar,
Schlafe in himmlischer Ruh!
Schlafe in himmlischer Ruh!


Stille Nacht, heilige Nacht!
Gottes Sohn, o wie lacht
Lieb aus deinem göttlichen Mund,
Da uns schlägt die rettende Stund,
Christ, in deiner Geburt,
Christ, in deiner Geburt.


Stille Nacht! Heilige Nacht!
Die der Welt Heil gebracht,
Aus des Himmels goldenen Höh’n
Uns der Gnade Fülle läßt seh’n
Jesum in Menschengestalt!
Jesum in Menschengestalt!

Stille Nacht! Heilige Nacht!
Wo sich heut alle Macht
Väterlicher Liebe ergoß
Und als Bruder huldvoll umschloß
Jesus die Völker der Welt!
Jesus die Völker der Welt!

Stille Nacht! Heilige Nacht!
Lange schon uns bedacht,
Als der Herr vom Grimme befreyt,
In der Väter urgrauer Zeit
Aller Welt Schonung verhieß!
Aller Welt Schonung verhieß!

Stille Nacht! Heilige Nacht!
Hirten erst kundgemacht
Durch der Engel „Halleluja!“
Tönt es laut bey Ferne und Nah:
„Jesus der Retter ist da!“
„Jesus der Retter ist da!“

Dzisiaj śpiewana wersja:
Stille Nacht, heilige Nacht!
Alles schläft, einsam wacht
Nur das traute, hochheilige Paar.
Holder Knabe im lockigen Haar,
Schlaf in himmlischer Ruh,
Schlaf in himmlischer Ruh.


Stille Nacht, heilige Nacht!
Gottes Sohn, o wie lacht
Lieb aus deinem göttlichen Mund,
Da uns schlägt die rettende Stund,
Christ, in deiner Geburt,
Christ, in deiner Geburt.


Stille Nacht, Heilige Nacht!
Hirten erst kundgemacht,
Durch der Engel Halleluja.
Tönt es laut von fern und nah:
Christ, der Retter ist da,
Christ, der Retter ist da!

Tu znalazłam ładne wersje kolędy po niemiecku do posłuchania:

Źródła:

Stille Nacht Gesellschaft

Cicha noc

Stille Nacht, heilige Nacht

sobota, 14 grudnia 2013

Wir sagen euch an den lieben Advent

"Wir sagen euch an den lieben Advent" to jedna z moich ulubionych piosenek śpiewanych w okresie adwentu. U mnie w kościele śpiewa się ją w każdą niedzielę adwentu na początku mszy: w pierwszą niedzielę jedną zwrotkę, w drugą dwie zwrotki itd.

Tu video z wykonaniem tej pięknej piosenki:

Wir sagen euch an den lieben Advent

I inny przykład:

Wir sagen auch an den lieben Advent


Wir sagen euch an den lieben Advent
Sehet, die erste Kerze brennt!
Wir sagen euch an eine heilige Zeit.
Machet dem Herrn den Weg bereit!
Freut euch, ihr Christen! Freuet euch sehr.
Schon ist nahe der Herr.

Wir sagen euch an den lieben Advent.
Sehet, die zweite Kerze brennt.
So nehmet euch eins um das andere an,
wie auch der Herr an uns getan!
Freut euch, ihr Christen! Freuet euch sehr.
Schon ist nahe der Herr. 

Wir sagen euch an den lieben Advent.
Sehet, die dritte Kerze brennt.
Nun tragt eurer Güte hellen Schein
weit in die dunkle Welt hinein.
Freut euch, ihr Christen! Freuet euch sehr.
Schon ist nahe der Herr.

Wir sagen euch an den lieben Advent.
Sehet, die vierte Kerze brennt.
Gott selber wird kommen, er zögert nicht.
Auf, auf, ihr Herzen, werdet licht.
Freut euch, ihr Christen! Freuet euch sehr.
Schon ist nahe der Herr.

czwartek, 12 grudnia 2013

Weihnachtsmarkt w Trier

Dzisiaj wrzucam kilka zdjęć z jarmarku świątecznego w Trier, na którym byłam 2 lata temu. Może znowu pojadę za rok, żeby upić się grzanym winem i czymś tam jeszcze. Jak większość uczących się niemieckiego wie, Weihnachtsmarkt jest okazją do wczucia się w atmosferę zbliżających się świąt. Można na nim kupić napoje, jedzenie (nie tylko tradycyjne niemieckie), ozdoby na choinkę, pamiątki. Są także atrakcje dla dzieci, np. karuzele.

Na jarmarku w Trier 2 lata temu widziałam sprzedawców bursztynów z Gdańska, a także Hiszpanów sprzedających tradycyjne jedzenie.

Zdjęcia zostały zrobione przeze mnie.








wtorek, 10 grudnia 2013

Katedra w Trier

Najpierw odpowiedzi na komentarze:

1. Napiszę post o tym, jak wylądowałam w Niemczech. Nie było to moim planem ani celem, ale teraz się z tego cieszę i nie chcę wracać do Polski.
2. Od stycznia posty będą pojawiać się nieco częściej. Teraz mam mnóstwo pracy. Pierwotnie miałam plan leniuchowania na świętach w samotności, ale praca to pokrzyżowała i do końca grudnia muszę pracować praktycznie 24h na dobę, włącznie ze świętami. Od stycznia rezygnuję z jednej z moich prac, żeby mieć w końcu trochę wolnego czasu. Poszukam od lutego czegoś mniej wymagającego.

Tymczasem wstawiam kilka zdjęć katedry w Trier, moim ukochanym mieście. Miałam zamiar w tym roku zrobić zdjęcia, które lepiej oddają wielkość tej pięknej katedry, ale jak wiadomo, musiałam odwołać wyjazd.

Katedra pod wezwaniem św. Piotra w Trier jest najstarszym kościołem biskupem Niemiec. Ma długość 112,5 m i szerokość 41 m. Zdjęcia nie oddają piękna tej budowli. Byłam tam kilka razy i za każdym razem wrażenie było tak samo wielkie.

Katedra wznosi się na resztkach okazałego domu mieszkalnego z czasów rzymskich. Kiedy cesarz Konstantyn wprowadził oficjalnie religię rzymskokatolicką, zlecono budowę tej bazyliki, która za biskupa Maximina (329-436) stała się jednym z największym kościołów w Niemczech, z czterema bazylikami, baptysterium i budynkami pobocznymi. Około 340 roku powstała tzw. kwadratowa budowa, główna część katedry z czterema monumentalnymi słupami z Odenwald.

W 1986 roku katedra została wpisana na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Przed katedrą leży wielki, czarny kamień (Domstein). Jest to czterometrowa granitowa kolumna. Według legendy do budowy świątyni podstępem zaangażowano diabła, który miał cisnąć kolumną, kiedy zorientował się, że pomógł wznieść kościół. W rzeczywistości Domstein to jeden z czterech filarów, które podtrzymywały rzymski Quadratbau, zniszczony w V wieku.

Suknia z Trewiru, inaczej Święta Suknia, Święta Tunika (der heilige Rock) jest najbardziej znaną relikwią w katedrze. Jest przechowywana za specjalną szybą, w szczególnym miejscu katedry, w drewnianym zamknięciu. Rzadko jest prezentowana z bliska, można ją obejrzeć tylko z daleka, podobnie jak Całun Turyński.

Tutaj znalazłam małe info na temat Sukni z Trewiru:

Pochodzenie sukni opisane jest w Ewangelii św. Jana:
Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty. [...] Wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: «Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć». Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.
Po wydaniu Edyktu Mediolańskiego przez cesarza KonstantynaPapież Sylwester I podarował mu i jego matce Św. Helenie jedną z najcenniejszych zachowanych relikwii - szatę męczeńską Jezusa. Trafiła ona do Trewiru, w którym cesarz i matka rezydowali.
Ostatni raz zbadano tę tkaninę w 1890 r. Według pomiarów, osoba nosząca szatę powinna mieć 180 cm wzrostu. Zgadza się to z badaniami Całunu Turyńskiego, który wskazuje na wysokość 181 cm.


W katedrze znajdują się liczne nagrobki dawnych biskupów Trewiru, m.in. Balduina von Luxemburg, Richarda von Greiffenklau zu Vollrads czy Theodericha von Wied. 



W tej części katedry przechowywana jest Święta Suknia: 

















Te 2 myszki symbolizują biedę:


piątek, 6 grudnia 2013

Weihnachtsmarkt odwołany

Kiedy planuję coś długofalowo, to praktycznie nigdy się nie udaje, tak więc stało się i tym razem. Długo planowałam jazdę na Weihnachtsmarkt w Trier na 7 grudnia, ale oczywiście coś mi stanęło na przeszkodzie. Cały dzień będę w pracy, w nocy też. Wcześniej pracowałam 15-16 h na dobę, teraz zrobiły się z tego 24 h. Muszę tak pociągnąć jeszcze ze 2, 3 tygodnie. Potem mam zamiar tylko spać. Poza tym spać i spać. Do tego dołożę spanie.

Tak więc nie zrealizuję mojego planu upicia się grzanym winem i likierem jajecznym... Co prawda mogłabym go zrealizować kiedy indziej, ale przysmaki te smakują mi tylko na jarmarku świątecznym. Jeszcze zobaczę, może uda mi się zaglądnąć na chwilę na Weihnachtsmarkt w moim mieście, chociaż w to wątpię.

Lata temu przysięgłam sobie, że będę pracować tylko wtedy, kiedy będę chciała i gdzie będę chciała. Do tej pory z sukcesem realizowałam to postanowienie, ale nie przewidziałam, że jestem niezbędna i że są ludzie, którzy nie mogą się beze mnie obejść. No cóż - przetrwam, bo bywałam w o wiele gorszych sytuacjach. Szczerze mówiąc, to nie wiem, jak wszyscy sobie beze mnie radzą, kiedy raz na rok jadę do Polski.

Tak jak wspomniałam, w moim mieście też jest Weihnachtsmarkt, i to na dodatek pod ziemią. Z tego powodu przybywają tu turyści autobusami, bo jest to coś innego - wyjątkowy jarmark. Np. w lokalnej gazecie w Kolonii była reklama naszego jarmarku i oferta wycieczek. Na weekendzie jest duży tłok. Nasz jarmark nazywa się Moselweinnachtsmarkt. To nie błąd - w środku jest słowo "Wein", gdyż u nas produkuje się wino. Nazwa jarmarku jest więc grą słów. Na oficjalnej stronie można poczytać więcej i obejrzeć zdjęcia:

Mosel-wein-nachts-markt

Odwołanie mojej planowanej wyprawy nauczyło mnie, że lepiej pozostać spontaniczną i nic nie planować, jak to mam w zwyczaju. Ale: mam zdjęcia z jarmarku świątecznego w Trier sprzed dwóch lat oraz zdjęcia z Muenster, gdzie byłam w 2008 roku. W najbliższych dniach postaram się je wrzucić. Miałam w planach ciekawą serię świąteczną, ale z powodu pracy raczej się nie wyrobię. Może na świętach się uda.

We wtorek byłam na spotkaniu adwentowym, gdzie śpiewałam wraz z innymi ładne niemieckie piosenki świąteczne, w tym moje ulubione, więc i je chciałabym przedstawić na niniejszym blogu.

sobota, 30 listopada 2013

Rynek Główny w Trier

Trier (Trewir) to chyba moje ulubione miasto. Zaledwie godzinę drogi ode mnie pociągiem, ale nie byłam tam już od dwóch lat. Kiedy sprowadziłam się do mojej mieścinki, to na początku często jeździłam do Trier do biblioteki uniwersyteckiej, żeby zbierać materiały do doktoratu, z którego potem jednak zrezygnowałam. W grudniu zwykle jeździłam do Trier częściej, żeby zobaczyć Weihnachtsmarkt. Minęły już jednak 2 lata, a ja nigdy nie miałam czasu, żeby tam pojechać. Teraz jednak już od dwóch miesięcy się zbierałam, planowałam i za tydzień w sobotę w końcu jadę. Najpierw pozbieram w bibliotece materiały do artykułu, a potem odwiedzę moje ulubione punkty miasta. Z tej okazji nawet po raz pierwszy w życiu wzięłam wolne. Rano co prawda muszę na godzinkę skoczyć do pracy, ale potem mam wolne :) 


wtorek, 26 listopada 2013

Moje ulubione słowa po niemiecku (1)

Już od jakiegoś czasu chciałam napisać post o moich ulubionych słowach po niemiecku, ale jak zwykle brakuje czasu na wszystko. Nie mogę już doczekać się świąt, gdyż wtedy nadrobię zaległości nie tylko blogowe.

Uważam, że język niemiecki jest bardzo pomysłowy, jeżeli chodzi o słowotwórstwo. Na pewno przygotuję post o moim zdaniem najbardziej pomysłowych złożeniach, a tymczasem przedstawiam moje ulubione słowa:


der Geistesblitz – genialna myśl, czyli właśnie „błyskawica ducha”.

das Vorrecht – przywilej, słowo powstało z połączenia słówek „vor“ – przed i „Recht“ – prawo. Prawo, które ma się przed kimś. 

der Teufelskreis – blędne koło. „Der Teufel“ to po niemiecku „diabeł“, czyli Niemcy mają „diabelskie koło“.

das Diesseits – świat doczesny, życie doczesne, czyli właśnie życie po tej stronie.

entrümpeln – usuwać graty.

das Maiglöckchen – „majowy dzwoneczek”, czyli po prostu konwalia.

das Vorbild – wzór, autorytet.

der Meeresspiegel – poziom morza.

dichten – układać wiersze, pisać poezję. Uważam za bardzo pomysłowe wyrażenie tego jednym czasownikiem.

dolmetschen – tłumaczyć ustnie, jw.

der Feierabend – wolny czas po pracy, nie musi to być wieczór. Można mieć „Feierabend” o 12:00 w południe, jeśli ktoś wtedy kończy pracę.

die Sandbank – „piaskowa ławka”, czyli po prostu mielizna.

der Regenbogen – „deszczowy łuk”, czyli tęcza.


Prawda, że niemiecki jest pomysłowym językiem? Myślę, że każdy jest na swój sposób pomysłowy, ale ponieważ dużo zajmuję się niemieckim i go uczę, to chciałabym wgryźć się w historię tego języka. Znam ją trochę, ale chciałabym lepiej. Być może za jakiś czas rozpocznę cykl na ten temat. Najpierw jednak czekają mnie inne wyzwania.

Oprócz tego mam w planach następujące tematy:
- jak wygląda msza w niemieckim kościele
- ciekawe historie z II wojny światowej
- Weihnachtsmarkt
- miasto Trier (Trewir).

sobota, 23 listopada 2013

Garść słówek

der Appetit vergeht - apetyt mija 


Der Appetit ist mir schnell vergangen.

quengeln – jęczeć, zrzędzić

Sie quengelt immer über ihre Arbeit.

die Anschaffung - zakup 

Die Anschaffung ist notwendig.

bissiger Hund – zły pies

Vorsicht, bissiger Hund!

Feierabend haben - mieć wolne po pracy 

Heute habe ich Feierabend schon um 15 Uhr.

die Situation ausloten – wybadać sytuację

Bevor ich mich entscheide, muss ich die Situation ausloten.

gängeln (bevormunden) – prowadzić za rączkę

Meine Mutter hat mich zu gängeln versucht.

jemand hat einen Kloß im Hals - głos więźnie komuś w gardle

Vor Erregung hatte ich einen Kloß im Hals.

sich bemerkbar machen – dać się we znaki, zaznaczyć się

Meine Schwester machte sich durch Husten bemerkbar.

streichfähig – dający się łatwo rozsmarować

Die Butter muss auftauen, um streichfähig zu sein.

der Brückentag – dzień roboczy między świętami

Freitag nach Feiertag ist ein Brückentag, aber ich will frei nehmen.

etwas verlernen – zapominać, oduczyć się

In den letzten Jahren habe ich Latein verlernt

niedziela, 17 listopada 2013

Typowe błędy u osób uczących się niemieckiego ze słuchu

Kiedyś już pisałam o tym, że większość Polaków mieszkających w Niemczech nie uczy się niemieckiego. Z moich obserwacji wynika, że głównym powodem jest lenistwo. Może wymienię tu najczęstsze powody:

1. "Nie chce mi się".
2. "Nie mam czasu".
3. "Mi już nic nie pomoże."
4. "Przecież i tak mnie rozumieją".

Tutaj moje komentarze do poszczególnych powodów:

Ad. 1. A mi się nie chce codziennie wstawać z łóżka. "Nie chcem, ale muszem".
Ad. 2. No comment.
Ad. 3. Co to w ogóle znaczy?
Ad. 4. Nie zawsze.

Ostatnio miałam taką sytuację: przyszła do mnie właścicielka mieszkania, które wynajmuję. Wraz ze swoim mężem ma winnice. Mają sezonowych pracowników z Polski, którzy najczęściej bardzo kiepsko znają niemiecki. Ostatnio za nic nie mogła dogadać się z jednym z nich i poprosiła mnie, żebym napisała po polsku na kartce, o co jej chodzi. To więc uczyniłam.


poniedziałek, 11 listopada 2013

Rzecz o stereotypach

Abstrahując od tego, że mieszkam w wiejskiej okolicy, gdzie społeczeństwo jest dosyć zacofane i zamknięte, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niektórzy nie mają podstawowej wiedzy o świecie albo że po prostu funkcjonują w świecie zapełnionym stereotypami. Bo inaczej nie potrafię wytłumaczyć sobie takiego rozumowania u młodych osób.


niedziela, 10 listopada 2013

Książkowy projekt

Od wielu miesięcy próbowałam znaleźć czas na projekt, który od dawna siedział mi w głowie. W końcu się udało i późnymi wieczorami będę nad nim pracować. Często narzekam, że nie mogę znaleźć w podręcznikach wszystkiego, czego akurat potrzebuję i muszę na prawie każdą lekcję przeglądać stosy podręczników. Poza tym i tak ciągle kupuję nowe podr. do niemieckiego. Teraz czekam, aż pocztą przyjdą mi dwa kolejne. Wiadomo, że nie ma jednego podręcznika, który całkowicie zaspokoi potrzeby zarówno uczącego się, jak i ucznia. Postanowiłam jednak stworzyć swój podręcznik na poziom A1-A2. Będzie to ciekawe wyzwanie.


sobota, 9 listopada 2013

Nowe słówka

lauschig – zaciszny

Im Park habe ich mein lauschiges Plätzchen.

alle Jubeljahre – bardzo rzadko

Meine Verwandte besucht mich alle Jubeljahre.

mit jemandem nichts am Hut haben – nie mieć z kimś nic wspólnego

Mit den Nachbarn will ich nichts am Hut haben.

etwas ins Visier nehmen – skierować na coś swoją uwagę

Ich habe den Eindruck, dass der Chef meine Arbeit ins Visier nehmen wird.

einen Film einwerfen – wrzucić film

Abends mag ich mich auf die Couch setzen und einen Film einwerfen.

einen Konflikt beilegen – załagodzić konflikt

Der Konflikt zwischen den Kindern wurde von den Eltern beigelegt.

durchfroren – przemarznięty

Es war so kalt, dass ich ganz durchfroren war.

sagenhaft – niesamowity

Die Aussicht von oben aus ist sagenhaft.

dekorativ – dekoracyjny

Es ist für mich wichtig, immer einen dekorativen Schmuck zu tragen.

die Zähne zusammenbeißen – zacisnąć zęby

Jetzt muss ich halt die Zähne zusammenbeißen und so viel wie möglich arbeiten.

geschmacksintensiv – o intensywnym smaku

Ich weiß nicht, wie die Speise hieß, aber sie war jedenfalls geschmacksintensiv.

sprunghaft – niestały, niekonsekwentny

Meine Bekannte ist sehr sprunghaft und ändert sehr oft die Meinung.

hausen – koczować

Als die Stadt bombardiert wurde, haben wir im Keller gehaust. 

środa, 6 listopada 2013

St. Martin

W mieście wyraźnie czuć przygotowania do St. Martin (11.11). Dwa razy na procesji, w tym roku się nie wybieram, bo pewnie będzie zimno, a poza tym nie mam czasu. Tak czy siak nie mam ochoty na udawanie się do miejsca, gdzie będzie mnóstwo dzieci. St. Martin jest w poniedziałek, ale procesja w niedzielę wieczorem.

Wstawiam notkę na temat tego dnia, którą przygotowałam po niemiecku. Pod każdym akapitem znajduje się streszczenie po polsku.


sobota, 2 listopada 2013

Kilka słówek

radeln – jeździć na rowerze

Jeden Tag radle ich zum Bäcker.

freudlos – smutny

Als ich erfuhr, dass sein Dasein so freudlos ist, beschloss ich, ihm zu helfen.

besoffen – zalany, upity

Nach der langen Party war er total besoffen.

betrunken – pijany, nietrzeźwy

Vor Begeisterung war ich wie betrunken.

angetrunken – podpity

Die Polizei hat den angetrunkenen Fahrer festgenommen.

echt – autentyczny, prawdziwy

Unsere Freundschaft ist echt.

aufgesetzt – nienaturalny, nieprawdziwy, fałszywy

Ihr Lächeln war aufgesetzt.

eingespielt – zgrany

Meine Klasse in der Oberschule war nie eingespielt. 

Ich freue mich, dass unser Team so eingespielt ist. 

wtorek, 29 października 2013

25 faktów o mnie

Skoro ten temat jest na blogach popularny, to i ja się przyłączam.

1. Jestem pracoholiczką. Jeszcze nigdy nie wzięłam urlopu, pracuję od poniedziałku do niedzieli i nie umiem odpoczywać. Dlatego jestem samotnikiem.
2. Bardzo lubię uczyć. Już od dziecka nie wyobrażałam sobie innego zawodu.
3. Zawsze nienawidziłam tłumaczyć, ale ostatnio zaczynam to lubić.
4. Lubię pisać teksty czy artykuły naukowe. Gdybym tylko mogła, to poświęciłabym się całkowicie studiowaniu i analizie literatury. Siedziałabym całymi dniami i interpretowała.
5. Jestem molem książkowym. Uczę się różnych języków m.in. po to, żeby czytać książki w oryginale.
6. Moim pierwszym językiem obcym był angielski, potem niemiecki. W niemieckim jednak zakochałam się od pierwszej lekcji w 5 klasie podstawówki. Już wtedy postanowiłam, że kiedyś będę studiować ten język i przez te wszystkie lata to się nie zmieniło. Znam hiszpański, uczę się francuskiego i fińskiego. Miałam krótki epizod z włoskim, ale nie lubię tego języka.
7. Bardzo lubiłam studia germanistyczne, do tej pory tęsknię za nimi. Za czasem, kiedy mogłam zgłębiać niemiecki i nie zajmować się niczym innym.
8. Mam paniczny lęk wysokości. Już jako dziecko nie chciałam, żeby ktoś huśtał mnie na huśtawce. Jestem ciekawa, skąd się u mnie wziął ten lęk. Jest to jeden z powodów, dla których bezpiecznie mieszkam sobie na parterze.
9. Nie boję się ciemności. Czasami chodzę w nocy do lasu i wcale nie boję się dzików i innych leśnych stworzeń.
10. Nie boję się śmierci. Jestem ciekawa, jak to jest umierać.
11. Mam obsesję na punkcie oszczędzania pieniędzy. Nad każdym wydatkiem długo myślę.
12. Uważam, że uczenie się łaciny ma sens. Kiedyś ją umiałam, ale zapomniałam. Planuję powtórzyć.
13. W marzeniach jestem himalaistką zdobywającą najwyższe szczyty Himalajów i Karakorum. Czytam literaturę górską i bardzo podziwiam himalaistów. Moje marzenie nigdy się nie spełni przez lęk wysokości, ale w snach na pewno nadal będę zdobywać K2 albo Nanga Parbat, czyli dwie najtrudniejsze góry świata.
14. Lubię muzykę klasyczną i nie mówię tego tylko dlatego że tak wypada, ale naprawdę ją bardzo lubię.
15. Lubię telenowele meksykańskie, wenezuelskie, kolumbijskie i peruwiańskie. To właśnie z nich bardzo skutecznie nauczyłam się hiszpańskiego. Kiedy je oglądam, to siedzę z zeszytem i zapisuję ciekawe wyrażenia.
16. Jestem chorobliwie ambitna i czasami siebie za to nienawidzę.
17. Nie lubię kotów, psów i dzieci. Do szału doprowadza mnie miauczenie kotów, szczekanie psów i płacz dzieci, a ogólnie mało rzeczy potrafi wyprowadzić mnie z równowagi. Nie zachwycam się dziećmi, bo moim zdaniem nie są ani słodkie, ani urocze.
18. Jestem bardzo pewna siebie. Czasami chyba za bardzo.
19. Nigdy nie wychodzę z domu bez parasola, chusteczek higienicznych i lusterka.
20. Nie umiem posługiwać się telefonami dotykowymi. Mam starą komórkę z klawiaturą, którą kupiłam 8 lat temu. Niedawno kupiłam smartphone'a, ale przeraziła mnie ta technika i postanowiłam oddać go siostrze. Zdenerwowałam się, kiedy nie umiałam odebrać, jak ktoś dzwonił albo jak nie umiałam wyłączyć dzwonków.
21. Lubię uczyć Niemców polskiego. Na początku mi się to nie podobało, ale potem polubiłam to zajęcie.
22. Nie mam prawa jazdy i nie mam zamiaru go zrobić. Zdaję się na własne nogi i na Deutsche Bahn.
23. Kiedyś byłam uzależniona od czekolady.
24. Jestem uzależniona od mandarynek i od herbaty.
25. Zbieram znaczki pocztowe. Najcenniejsze w mojej kolekcji pochodzą z Indonezji i Jamajki.

niedziela, 27 października 2013

O gramatyce

Uczę niemieckiego już od wielu lat, niedługo minie 10. Obserwuję, że wiele osób chce mówić po niemiecku i nie zdaje sobie sprawy z tego, że szczypta gramatyki jest jednak potrzebna. Moim zdaniem nie można zaniedbywać gramatyki w nauczaniu języka obcego. Chciałam się wypowiedzieć na ten temat, gdyż dzisiaj widzę zbyt wiele kursów w rodzaju: "tylko komunikacja, zero gramatyki". Moim zdaniem nie ma czegoś takiego, gdyż uczący prędzej czy później nie będzie wiedział, na jakiej zasadzie tak właściwie powstają zdania. Niedawno pewna osoba, która uczyła się niemieckiego ze słuchu zapytała mnie dlaczego w zdaniu np. "ich habe gemacht", jest "habe", skoro to znaczy "mam". Nic dodać, nic ująć. Trzeba się nauczyć, że jest to czasownik posiłkowy i na jakiej zasadzie on tu funkcjonuje. Obserwuję, że obcokrajowcy uczący się niemieckiego ze słuchu prawie nigdy nie stosują czasowników posiłkowych, no ale skąd mają umieć je stosować?

Myślę, że oczywiście komunikacja powinna stać w centrum zainteresowania, ale i gramatykę trzeba tu mądrze wciskać, żeby uczeń nie mówił wykutymi na pamięć zdaniami, które są dobre na wyjazd turystyczny, a nie na egzamin czy do pracy. W takiej sytuacji ciągle będą wątpliwości co do kontekstu użycia danego słowa czy do połączenia ze sobą wyrazów.

Moim uczniom staram się uświadamiać powyższe fakty. Są lekcje, kiedy gramatyka stoi w centrum, ale stawiam nacisk na szybkie stosowanie poznanych struktur. Wtedy człowiek widzi, że to wszystko ma sens i że naprawdę jest potrzebne. Jak to powiedział mój znajomy Niemiec - probieren geht über studieren. Sama nauka nie wystarczy, trzeba jeszcze stosować.

Na pewno nie przestaną mnie denerwować reklamy szkół językowych, które oferują lekcje w stylu "zero wysiłku, zero zakuwania". Tak uczą się chyba tylko dzieci. Bez pracy nie ma kołaczy.