niedziela, 24 marca 2013

Jak uczyć się języków obcych? Cz. 2. Moje metody

Każdy uczy się języka obcego na swój sposób, każdy musi odkryć swój sposób. Zależy, czy lepiej uczymy się słuchając, widząc czy analizując. W praktyce obszary te są łączone. Można wprawdzie powiedzieć, że ktoś lepiej uczy się wizualnie, ale nie jest tak, że uczy się tylko w ten sposób. Ja np. nie mam pamięci wzrokowej. Nie pamiętam, co widziałam, moja orientacja w terenie jest kiepska. Jeśli jestem w danym miejscu pierwszy raz, to często nie potrafię wrócić i pytam ludzi o drogę, bo kiedy wracam, to budynki są po odwrotnej stronie ulicy. Nie zapamiętuję twarzy. Bardzo, bardzo często zdarza mi się, że ktoś mnie zaczepia na ulicy, a ja nie wiem, kto to jest, bo spotkałam go tylko raz czy 2 razy. Dlatego np. naklejanie obcych słówek na przedmioty nigdy nie było metodą dla mnie, podobnie jak fiszki. Najlepiej uczę się poprzez dokładną analizę.

Moim sposobem na naukę słówek jest kontekst. Kiedy byłam młodsza, to potrafiłam uczyć się na pamięć. Teraz już nie umiem, teraz muszę coś rozumieć. Kiedy uczę się np. francuskiego, to układam zdania z nowymi słówkami, bo tylko w ten sposób nauczę się ich zastosowania. Poza tym często tworzę grupy tematyczne (np. owoce, warzywa, cechy charakteru). Nie wyobrażam sobie jednak nauki słówek bez zastosowania ich w kontekście. Dlatego kiedy uczę niemieckiego, to już od pierwszej lekcji moi uczniowie układają proste zdania. Na samym początku trzeba przezwyciężyć ten strach. Nowych słówek uczę się także poprzez wyobrażanie sobie sytuacji odnoszących się do mojego życia - w ten sposób łatwiej jest mi je zapamiętać.

Bardzo ważne jest dla mnie czytanie w języku obcym. Już na poziomie A1 można znaleźć ciekawe teksty w Internecie. Im wyższy poziom, tym większe możliwości. Kiedy czytamy książkę czy artykuł, to moim zdaniem lepiej jest nie sprawdzać każdego nieznanego słówka, dopóki rozumie się treść. To tylko spowalnia czytanie i może frustrować. Ja w trakcie czytania podkreślam nieznane słówka i ewentualnie je sprawdzam. Czytam książki tylko w oryginale, nie lubię tłumaczeń. Po niemiecku rozumiem każde słowo, w angielskim czy hiszpańskim muszę czasami jakieś sprawdzić. Teraz pracuję nad francuskim, żeby swobodnie czytać również w tym języku. Oczywiście nie trzeba oczywiście czytać książek, na początek wystarczą krótkie teksty.

Kolejnym ważnym aspektem jest dla mnie muzyka. Moje nauczycielki zarówno z podstawówki, jak i z gimnazjum i liceum zawsze włączały do lekcji niemieckiego muzykę. Szkoda, że przez wielu nauczycieli jest ona zaniedbywana, a to przecież sprawia uczniom tyle frajdy. Im więcej piosenek w języku obcym się słucha, tym więcej się z biegiem czasu rozumie. Jest tyle pięknych niemieckich piosenek: zarówno dydaktycznych, jak i z muzyki popularnej. Niedługo przedstawię moje propozycje, które można wykorzystać na lekcjach.

Odnajdywanie powiązań pomiędzy językami obcymi i porównywanie. Jeśli uczymy się pierwszego języka obcego, to w naszym mózgu powstaje system, w którym przechowywane są informacje. W trakcie nauki drugiego języka obcego nasz mózg łatwiej i szybciej przetwarza nowe informacje, bo zna już pewien system. Dlatego moim zdaniem duże znaczenie ma szukanie powiązań pomiędzy językami obcymi, a także odkrywanie różnic. Kiedy uświadomimy sobie, że w niemieckim jest tak, a we francuskim inaczej, to może łatwiej będzie zapamiętać nowe wiadomości.

Zachęcam do wykorzystywania ćwiczeń online. Internet oferuje mnóstwo wspaniałych stron, na których można sprawdzić swoją wiedzę kilkoma kliknięciami. Zbiór takich stron przygotowałam w dziale "Linki" znajdującym się u góry strony. Kiedyś nie doceniałam ćwiczeń online, a teraz wykorzystuję je na moich lekcjach. Wcześniej jednak zawsze sprawdzam, czy strona jest godna zaufania, bo na niektórych zdarzają się błędy.

Jednym z najlepszych sposobów są oczywiście rozmowy z rodzimymi użytkownikami języka, które moim zdaniem są godne polecenia zależnie od sytuacji. Takich sytuacji widzę kilka:

1. Jeśli ktoś zaczyna uczyć się języka obcego w ojczystym kraju, to na początku najbardziej logiczne są wyjaśnienia w języku ojczystym, zanim przejdzie się do rozmów w języku obcym. Lekcje z native speakerem mogą być elementem dodatkowym.

2. Rozmowy z rodzimymi użytkownikami języka mają moim zdaniem najwięcej sensu, kiedy znamy język w stopniu przynajmniej średnio zaawansowanym. Jeśli mamy z nimi kontakt w kraju ojczystym, to jest to sytuacja idealna.

3. Jeśli ktoś mieszka w obcym kraju i dopiero tam zaczyna się uczyć języka, to moim zdaniem powinien zacząć od kursu. Najlepiej jest połączyć taką "naukę" z kursem języka, na którym można wyjaśnić wątpliwości dotyczące zasłyszanych słów i zwrotów. Taka nauka jest najbardziej efektywna.

4. Sytuacja, w której ktoś mieszka w obcym kraju, a nie chodzi na kurs języka i nie ma takiego zamiaru, doprowadzi do tego, że osoba ta będzie robić poważne błędy. Znam ludzi, którzy mieszkają w Niemczech 20 lat i znają po niemiecku raptem kilka słów. Czy można nauczyć się języka obcego tylko i wyłącznie z codziennych kontaktów z rodzimymi użytkownikami? Nie sądzę, bo jeśli ktoś w ogóle nie zna tego języka, to bardzo często coś źle zrozumie, potem to powtarza i w rezultacie mówi źle. Można robić błędy, każdy w końcu je robi, ale im lepiej zna się język obcy, tym lepiej widzą nas jego rodzimi użytkownicy. Wiem to z doświadczenia - kiedy Niemcy orientują się, że doskonale mówię po niemiecku, to od razu mają do mnie lepsze nastawienie. Już nieraz ich pozytywnie zaskoczyłam użyciem idiomów czy gier słownych i było to bardzo miłe :)

środa, 20 marca 2013

Jak uczyć się języków obcych? Cz. 1. Moje doświadczenia

Często ludzie pytają mnie, jak skutecznie nauczyć się języka obcego. Trochę już napisałam o tym we wcześniejszych postach:

Żywy język. Cz. 1

Żywy język. Cz. 2

Żywy język. Cz. 3

Najpierw chciałabym opisać swoje doświadczenia z językami obcymi. Założyłam sobie jakiś czas temu, że do 30-stki będę mówić płynnie w czterech językach obcych. Zostało mi jeszcze trochę czasu, a sytuacja wygląda nieźle, więc mogę być z siebie w miarę zadowolona pod tym względem. A jakich języków obcych się uczyłam i jak się ich uczyłam?

Muszę w tym momencie napisać, że mam duży talent do uczenia się języków obcych. Natychmiast odnajduję powiązania pomiędzy językami, od razu rozumiem struktury gramatyczne i szybko uczę się słówek. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma to szczęście, dlatego zawsze dobieram metodę indywidualnie, kiedy uczę innych niemieckiego.

Kiedy chodziłam do szkoły podstawowej, to pierwszy język obcy był uczony od 5 klasy. Moim pierwszym językiem obcym był angielski. W 2 klasie podstawówki mama zapisała mnie na angielski prywatnie. Zajęcia odbywały się w domu kultury, bardzo je lubiłam. Angielskiego uczyłam się przez wiele lat. Teraz już się go nie uczę, ale mam z nim kontakt na co dzień, gdyż mam przyjaciół Anglików. Poza tym oglądam filmy i seriale po angielsku, bez napisów czy lektora. Moim zdaniem angielski jest dużo trudniejszy od niemieckiego.

Niemiecki był moim pierwszym językiem w szkole. Zaczęłam się go uczyć w 5 klasie. Pamiętam dobrze, jacy byliśmy niezadowoleni, że będziemy mieć niemiecki, a nie angielski. Swoją drogą, to przerażające - skąd u dzieci te stereotypy??? Miałam jednak wspaniałą nauczycielkę i od pierwszej lekcji bardzo polubiłam niemiecki. Już wtedy postanowiłam, że będę studiować ten język i później nigdy nie zmieniłam zdania. Nauczycielka umiała nas zainteresować także krajami niemieckojęzycznymi, organizowała dodatkowe zajęcia, wycieczki do Instytutu Goethego w Krakowie albo konkursy gminne (które zawsze wygrywałam). W liceum poszłam na profil z rozszerzonym niemieckim. Miałam również wspaniałą nauczycielkę, z którą utrzymuję kontakt do dzisiaj. Wykorzystywała na lekcji piosenki, wiersze, nieraz przebieraliśmy się i robiliśmy scenki. Naturalną koleją rzeczy było, że studiowałam filologię germańską. Bardzo lubiłam studia, a moim ulubionym przedmiotem była literatura. W czasie studiów przez rok studiowałam na niemieckim uniwersytecie (Bielefeld), wtedy zebrałam materiały na pracę magisterską. Teraz mieszkam w Niemczech, będą już 4 lata, ale na pewno niedługo wrócę do Polski. Uczę niemieckiego na co dzień, bo uczenie to moje powołanie.

Hiszpański to mój trzeci język obcy. Uczyłam się go sama. Nauczyłam się go z seriali po hiszpańsku. Oglądałam je przez lata, aż w końcu zaczęłam je rozumieć bez napisów czy bez lektora. Można powiedzieć, że polubiłam ten język przypadkiem, bo wtedy jeszcze nie było na niego takiej mody jak teraz (był mniej więcej 2000 rok). Później nadrobiłam gramatykę. Swobodnie czytam w tym języku gazety czy książki. Tylko raz chodziłam na kilkumiesięczny kurs, ale było to bez sensu, bo nie nauczyłam się tam nic nowego.

Francuskiego uczę się od kilku miesięcy. Mieszkam w pd.-wsch. Niemczech, godzinę drogi od granicy z Francją i zaczęło mi przeszkadzać to, że nie znam francuskiego. To najtrudniejszy język, jakiego się kiedykolwiek uczyłam, ale to jeszcze bardziej mnie motywuje do nauki. Uważam, że to bardzo ciekawy język. Przy nauce pomaga mi znajomość angielskiego i hiszpańskiego, a poza tym też fakt, że kiedyś uczyłam się łaciny.

Fińskiego uczyłam się przez pół roku na uniwersytecie Bielefeld. Kurs prowadziła Finka. Uczyła nas nie tylko języka, ale opowiadała także dużo o swoim kraju i o zwyczajach. Zorganizowała też wraz z innymi Finami fiński jarmark świąteczny. Chciałam uczyć się tego języka, bo jest całkiem inny od języków germańskich czy romańskich. Od tamtego czasu oczywiście już dużo zapomniałam, ale jeszcze wrócę do fińskiego. Mam w domu podręcznik, muszę go tylko w sprzyjającym czasie otworzyć i powtórzyć.

Włoskiego uczyłam się na kursie na piątym roku studiów. Miałam wspaniałą nauczycielkę. Nie wiem jednak dlaczego, ale mimo to nigdy nie lubiłam tego języka. Rozumiem go, kiedy go słyszę, ale raczej nie wrócę do jego nauki. Może to dlatego, że jest tak bardzo podobny do hiszpańskiego i łatwo można się pomylić?

Łacinę miałam przez 2 semestry na studiach. Lubiłam te zajęcia. Ostatnio stwierdziłam, że łacina jest wbrew pozorom bardzo potrzebna, dlatego zaczynam ją powtarzać. Łacina jest w końcu związana z korzeniami europejskiej cywilizacji.

Dla mnie zawsze było niesamowite odkrywanie powiązań, różnic i podobieństw między językami obcymi. Myślę, że jest to piękne i bardzo, bardzo ciekawe. Im więcej języków obcych się zna, tym łatwiej uczyć się kolejnych. Moje plany na kolejne lata to dalsza nauka fińskiego, powtórzenie łaciny i nauczenie się czytać w tym języku oraz tłumaczyć teksty, a poza tym nauczenie się czeskiego.

Ciekawe słówka (cz. 6)



abgeschoten – odizolowany

Er fühlte sich abgeschoten. - On czuł się odizolowany.

von Pontius zu Pilatus gehen - chodzić od Poncjusza do Piłata 

Ich ging von Pontius zu Pilatus, um diese Angelegenheit endlich zu erledigen. - Chodziłam od Poncjusza do Piłata, żeby wreszcie załatwić tę sprawę.


jemandem den Bogen putzen - powiedzieć komuś, co się o nim myśli.

Ich konnte es nicht mehr aushalten und habe ihr den Bogen geputzt.  - Nie mogłam już tego wytrzymać i powiedziałam jej, co myślę.

päpstlicher sein als der Papst - być bardziej papieski niż papież

Sei doch nicht so genau! Du bist päpstlicher als der Papst. - Nie bądź taki dokładny! Jesteś bardziej papieski niż papież.


das Konto überziehen - przekroczyć stan konta

Ich habe wieder mein Konto überzogen und die Kreditkarte belastet.  - Znowu przekroczyłam stan konta i obciążyłam kartę kredytową.

sich heimisch machen - zadomowić się

Im Krieg, als unsere Stadt bombardiert wurde, haben wir uns im Keller heimisch gemacht.  - Podczas wojny, kiedy nasze miasto było bombardowane, zadomowiliśmy się w piwnicy.

eine weltbewegende Sache – sprawa, o której dużo się mówi

Heute ist das Fliegen mit dem Flugzeug nichts Besonderes, aber damals war es eine weltbewegende Sache. - Dzisiaj latanie samolotem to nic szczególnego, ale wtedy było to coś, co zwracało uwagę (o czym się mówiło, co się rzucało w oczy).