piątek, 4 października 2013

Podręczniki do niemieckiego: "Blondynka na językach"

Dziś chciałabym napisać o tym, co myślę o podręcznikach "Blondynka na językach", które w Polsce bardzo dobrze się sprzedają. Nie rozumiem do końca tego fenomenu, dlatego zakupiłam sobie 2 pozycje z tej serii: do niemieckiego i do francuskiego. Tak właściwie siostra zakupiła je dla mnie w Polsce i przesłała mi do Niemiec. Podręcznik do niemieckiego mogę wykorzystać jako dodatek na moich lekcjach, a francuskiego mogę sama się poduczyć.


zdjęcie: merlin.pl

Przechodzę więc do sedna. Książki te to głównie rozmówki. Zdania budowane są na zasadzie od prostych do bardziej skomplikowanych, za każdym razem dodawany jest nowy element. W zamyśle metoda ma polegać na uczeniu się rozmawiania w języku obcym, ale i tak pojawiają się odniesienia do gramatyki, bo bez tego po prostu się nie da. Bo jak ktoś, kto w ogóle nie zna niemieckiego, ma zrozumieć, dlaczego czasownik nagle pojawia się na końcu zdania? Znam osoby, które w ogóle nie uczyły się gramatyki, ale ich mówienie polega na wyłapywaniu ze słuchu pojedynczych słów i potem kończy się tak: "ich Arbeit in Wochenende nicht" albo " ich nicht gehen heute" itp. Gramatyka nie może być zaniedbywana.

Moim zdaniem seria "Blondynka na językach" jest dobra dla uczących się języka jako dodatek do innych podręczników albo jako rozmówki dla turystów. Nie można się ograniczać tylko do tego, bo za pomocą pojedynczych zdań nie da się zrozumieć zasad języka. Wtedy pojawiają się trudności, kiedy ktoś chce zbudować swoje zdanie albo użyć słowa w innym kontekście.

Przykładowe zdania z podręcznika do niemieckiego wyglądają tak:

Der Tag ist nicht gut.
Ich will am Freitag abreisen.
Diese Fahrkarte ist für Donnerstag.
Können Sie sie wechseln?
Ich werde sehr dankbar sein.

Musste.
Das musste gut gewesen sein.
Das Kind musste schön gewesen sein.
Das musste diese Wurst gewesen sein.
Das musste diese scharfe Wurst gewesen sein.
Das musste unser Zug gewesen sein.
Tomek musste nach Berlin fahren.
Tomek musste bleiben.
Tomek musste im Hotel bleiben.

Książka nadaje się dla poziomu podstawowego, więc zrezygnowałabym tu z subiektywnego zastosowania czasowników modalnych, które na tym etapie tylko namiesza uczącym się w głowie. Poza tym wyłapałam w książce kilka zdań, które nie są do końca poprawne. 

Być może fenomen serii polega właśnie na tym, że jest reklamowana jako kurs języka obcego z malutką domieszką gramatyki i że komunikację stawia się w centrum. Wszystko ok, ale rozwiązaniem nie jest uczenie się gotowych zdań, no chyba że ktoś wybiera się do obcego kraju na krótki czas. Ta metoda nie wystarczy do dobrego opanowania języka. Tu trzeba więcej: nie tylko gramatyki, ale i nauki słówek w różnych kontekstach, żeby potem nie mówić głupot. 

10 komentarzy:

  1. Również miałam styczność z książkami z tej serii i rzeczywiście, nie jest to podręcznik do nauki języka (co zresztą podkreśla sama autorka), ale jeśli komuś nie zależy na dobrym opanowaniu języka, a tylko dogadaniu się podczas podróży, to moim zdaniem jest godna polecenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem dosyć nieobiektywna, bo pani Pawlikowska jest człowiekiem totalnie nie w moim guście i (prawie) nic, co robi, mi się nie podoba. Tę książkę miałam w ręku przez parę chwil, więc nie wypowiem się na temat ewentualnych błędów, ale coś, co mnie strasznie mierzi to otoczka, jaka jest wokół tej książki. Jeśli dobrze kojarzę, to cała seria jest mniej więcej reklamowana w stylu: "olać gramtykę, olać kursy, poczytaj/posłuchaj przez chwil parę magicznych książek pełnych cudownych zwrotów, a język sam ci do głowy wejdzie, bo tak rzecze guru od języków". Jako dodatek myślę, że ta książka jest spoko (słyszałam, że nagranie jest całkiem dobre, a nagrań nigdy za wiele), ale jako jedyne źródło wiedzy - zdecydowanie nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię książki Pawlikowskiej o Ameryce Południowej. Co do rozmówek, to mam właśnie identyczne odczucia jak Ty. Moim zdaniem zresztą nigdy nie należy ograniczać się do jednego podręcznika.

      Usuń
  3. A ja mam pytanie z innej beczki...poszukuję tytułów książek właśnie do nauki niemieckiego ale nie interesują mnie rozmówki żadnego rodzaju..czy moglibyście polecić mi książkę do nauki niemieckiego może być w języku ang.to sobie go przy okazji przypomnę ;-) uwielbiam t e n kraj uwielbiam ten język ale będąc w polsce nie znalazłam odpowiedniej techniki do nauki...co innego gdy mieszkałam tam przez jakiś czas samo się wchłanialo bez problemu..

    OdpowiedzUsuń
  4. " Znam osoby, które w ogóle nie uczyły się gramatyki, ale ich mówienie polega na wyłapywaniu ze słuchu pojedynczych słów i potem kończy się tak: "ich Arbeit in Wochenende nicht" albo " ich nicht gehen heute" itp. Gramatyka nie może być zaniedbywana."

    Tutaj nauka nie ma polegać na nauce słówek i samodzielnym konstruowaniu zdań na postawie szkolnych definicji. Książka zawiera gotowe wyrażenia - zdania - na podstawie których uczący przyswaja odpowiedni szyk zdania nawet o tym nie wiedząc.

    Język polski należy do równie trudnych (trudniejszych?) od niemieckiego - a każdy może się chyba zgodzić, że nauka gramatyki w szkole (mowa o przedmiocie "język polski") wcale nie sprawiła, że zaczął lepiej posługiwać się własnym językiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Posiada wersję do nauki hiszpańskiego i jestem z niej bardzo zadowolona. Na początku uczyłam się na pamięć ale po tygodniu nauki zaczęłam sama budować zdania. Po prostu załapałam jak się je układa. Jeśli mam wątpliwości co do gramatyki to na bieżąco można szybko wszystko sprawdzić wszystko w internecie. Mi ten sposòb nauki bardzo odpowiada ale zgodzę się że jest to książka dla bardzo początkujących i perfekt się z niej języka nie nauczysz. Stanowi jednak dobrą podstawę do dalszej nauki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie podstawę. Czy ktoś serio uważa że nauczy się języka po, 1 KSIĄŻCE?

      Usuń
  6. Uczę się włoskiego z takiej książeczki. Jestem bardzo zadowolony. Po tygodniu codziennego słuchania w korkach, w samochodzie "wyrażam siebie" po włosku. Bez bólu, w naturalny sposób nauczyłem się podstaw języka. Dla mnie na 7 dniowy wyjazd do Rzymu na pewno wystarczy. Komu to mało, zawsze może skorzystać z profesjonalnego kursu w szkole językowej. Gorąco polecam, zwłaszcza młodym ludziom, o dużej chłonności umysłu, ciekawym świata. W moim przypadku następny będzie niemiecki i hiszpański - z Blondynką. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ....nie rozumie tych negatywnych opini..oczywiście nie jest.to książka .że od razu się będzie znali język...Ale zdecydowanie dużo można się z niej nauczyć...powiedziałabym.że jest .to książka uzupełniająca .do tego co już się nauczyłam....podstawy porozumiewania się....osobisci mi się bardzo przydała ....

    OdpowiedzUsuń