niedziela, 13 października 2013

Rzecz o językach obcych

Tutaj pisałam już o tym, jakich języków obcych się uczyłam i uczę:

Jak uczyć się języków obcych? Cz. 1. Moje doświadczenia

Postanowiłam sobie jakiś czas temu, że do 30-tego roku życia nauczę się pięciu języków obcych. Wiadomo, że zawsze były angielski i niemiecki. Potem hiszpański. Potem włoski i fiński, po drodze łacina. Cztery języki już wybrałam: niemiecki, angielski, hiszpański i francuski. Niedawno jednak, po ukończeniu 27 lat, musiałam się zdecydować na piąty język obcy, gdyż zostało już niewiele czasu. Zdecydowałam się na powrót do fińskiego, który zawsze mnie fascynował. Znalazłam odpowiedni indywidualny kurs i uczę się pilnie (kiedy pozwala mi na to czas, czyli niestety nieregularnie).

Czasami spotykam się z pytaniami albo opiniami: "jak ty możesz uczyć się tylu języków? Ja nie mogę dobrze opanować nawet jednego", "Tyle języków ci się pomiesza", "Lepiej skupić się na jednym języku obcym albo na dwóch, a nie uczyć się pięciu" itd.

Co ja na to? Tak naprawdę niemieckiego i angielskiego już się nie uczę, bo nie potrzebuję. Hiszpańskiego douczam się okazyjnie, chociaż powinnam bardziej intensywnie. Francuskiego ciągle się uczę, gdyż jest to jeden z najtrudniejszych języków, z jakim się spotkałam. Do fińskiego powróciłam niedawno z powodów czasowych. Jest to bardzo trudny język, ale to mnie motywuje, żeby się nie poddawać.

Czy możliwe jest nauczyć się kilku języków tak dobrze jak tego, który umie się najlepiej? Moim zdaniem jest to bardzo trudne, gdyż sądzę, że nieodzowne jest spędzenie dłuższego czasu w kraju, w którym mówi się tym językiem. Od kilku lat mieszkam w Niemczech, wcześniej studiowałam niemiecki, więc znam go doskonale. Raczej niemożliwe jest w obecnym momencie osiągnąć taką perfekcję w innych językach obcych, gdyż nie zamierzam na razie przeprowadzić się do Anglii czy do Finlandii. Mam jednak tę przewagę, że nic nie muszę. Uczę się języków obcych, bo tego chcę i sprawia mi to radość. Nie mam żadnego przymusu. Dodatkowo chętnie czytam o krajach, w których się nimi mówi, więc dowiaduję się czegoś też o kulturze, chociaż to nie to samo, co mieszkanie w obcym kraju. Zupełnie inaczej jest jednak uczyć się w wolnym czasie i nie zmuszać się do tego.

Nie chodzi mi o to, żeby każdy język znać perfekcyjnie. Mam jednak taki cel, żeby w każdym swobodnie się komunikować, umieć porozmawiać na różne tematy i umieć wszystko czytać. Tak mam np. w hiszpańskim: potrafię dużo powiedzieć i czytać wszystko (gazety, książki), poza tym rozumiem każde słowo w filmach czy piosenkach. We francuskim jest to nieco trudniejsze, ale nadal wgryzam się w ten język.

Mam ten cel, żeby kiedyś odwiedzić Anglię, Hiszpanię, Amerykę Płd., Finlandię i jeszcze raz Francję. Kiedyś byłam we Francji, ale wtedy nie umiałam ani słowa po francusku. W ogóle nie mam oporów przez próbowaniem swoich sił w języku obcym, więc nie będę się bała odezwać i przetestować mojej wiedzy. Kiedy odwiedzę te kraje? No cóż, to będzie mój cel po 30-tce. Obecnie nie jest to proste ze względów nie tylko czasowych, ale całkowicie prozaicznych, np. kiedy przypomnę sobie o tym, że niedawno zgubiłam sporą sumę pieniędzy. Ciągle szukam, ale chyba już przepadły. To cała moja wypłata za wrzesień, ale no cóż. Raczej ich już nie znajdę, biorąc pod uwagę również to, że grzebałam już nawet w koszach na śmieci przed domem. Nie było to łatwe po ciemku, z latarką, ale nie chciałam, żeby sąsiedzi widzieli. W takim małym mieście zna się każdego i rozniosłyby się plotki, że zubożałam albo że dojadam po sąsiadach itp.

Oglądanie filmów, seriali czy czytanie gazet jest często zaniedbywane nie tylko przez uczących się, ale i przez nauczycieli, co moim zdaniem jest dużym błędem. Tu pisałam trochę na ten temat:

Żywy język. Cz. 1

Żywy język. Cz. 2

Żywy język. Cz. 3

Do 30-tki zostało mi 2,5 roku. Trudno w to uwierzyć! Nie mam dużo czasu (o Boże, brzmi to, jakbym umierała...), ale staram się ze wszystkich sił. Dziecku mojej siostry (nie zamierzam mieć własnych) będę mogła kiedyś powiedzieć: bierz z cioci przykład :)

Na koniec wrzucam moją ulubioną piosenkę po fińsku:

Zen Cafe - Todella kaunis

7 komentarzy:

  1. 2,5 roku to kupa czasu! trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech! Też miałam podobny plan, ale życie mi go trochę zweryfikowało i nie wyznaczam sobie żadnej konkretnej daty. Twoje podejście jest jednak zdecydowanie bardziej godne polecenia niż moje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja postanowiłam troszczyć się przede wszystkim o siebie, więc może dlatego jakoś ciągnę :)

      Usuń
  3. Na naukę języka nigdy nie jest za późno - najważniejsze to determinacja i systematyczność. Życzę wytrwałości w dążeniu do celu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam. Ja do 30stki chciałabym się nauczyć biegle przynajmniej niemieckiego, a do 40 chcę mówić w trzech obcych językach - mam nadzieję, że mi się to uda;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę powodzenia i jestem przekonana, że wkładając odpowiednio dużo wysiłku, uda Ci się osiągnąć cel.

      Usuń