czwartek, 31 lipca 2014

Mniej znane znaczenia znanych czasowników

Widzę, że moje posty o opiece nad osobami starszymi spotkały się z zainteresowaniem. W razie pytań śmiało pytajcie. Na pewno na każde odpowiem, można również do mnie napisać: msurowiec2010@gmail.com

Dzisiaj wracam do słownictwa. Oto ciekawe znaczenia prostych czasowników:

1. bauen - budować

einen Unfall bauen - spowodować wypadek

ein Auto bauen - konstruować samochód

stąd: das Baujahr - rok produkcji

ein Nest bauen - wić gniazdo

Mist bauen - narobić głupot

2. warten - czekać

warten - konserwować, dokonywać przeglądu technicznego

einen Wagen warten - dokonywać przeglądu technicznego samochodu

stąd: die Wartung - przegląd techniczny, konserwacja

3. bearbeiten - opracowywać, np. "einen Antrag" - wniosek

jemanden bearbeiten - urobić kogoś, np. "jemanden politisch bearbeiten" - urobić kogoś politycznie

4. bringen - przynosić

jemanden irgendwohin bringen - zawieźć kogoś dokądś

5. vertreten - zastępować, np. "jemanden auf Arbeit vertreten" - zastępować kogoś w pracy, reprezentować, np. "einen Angeklagten vertreten" - reprezentować oskarżonego

sich die Beine vertreten - rozprostować kości

sobota, 26 lipca 2014

O opiece nad osobami starszymi. Cz. 2

Dzisiaj jeszcze kilka rzeczy o opiece. Napisałam o tym, co dała mi ta praca i dlaczego niczego nie żałuję. Zapraszam do komentowania i zadawania pytań.

1. Nauczyłam się wielu rzeczy, przede wszystkim trochę gotować. Jeszcze 2 lata temu nie umiałam ugotować jajka, makaronu, ziemniaków ani ryżu. Teraz już potrafię, a niedawno nauczyłam się nawet, jak robić jajecznicę i jajko sadzone, o co nigdy bym siebie nie podejrzewała. Kiedy udało mi się zrobić jajko sadzone, to byłam w takim szoku, że zrobiłam mu zdjęcie na pamiątkę. Czasami ludzie się dziwią, że nie potrafiłam ugotować takich rzeczy, ale skąd miałam umieć, jeśli ich nie jem. Jedyną rzeczą, której się pewnie nigdy nie nauczę gotować, są sosy, ale na szczęście można kupić gotowe.

2. Nasłuchałam się historii z przeszłości. Miałam i mam do czynienia z osobami w wieku około 90 lat i powyżej. Jeśli są to osoby, które nie mają demencji czy Alzheimera, to mogę posłuchać ciekawych historii z wojny. Ostatnio np. szef opowiadał mi, jak musiał na wojnie uciekać z płonącego czołgu i jak widział, że po jego koledze został tylko popiół. Pokazywał mi też miejsce na nodze, w które uderzył go granat. Do dzisiaj ma ślad. Takie historie mogłabym tylko poczytać w książkach. Dodatkowo bardzo ciekawa jest perspektywa Niemców.

3. Zmieniłam swoje nastawienie do życia. Rok temu pewna starsza osoba powiedziała mi: "Ja w moim życiu zawsze robiłam tylko to, co musiałam. Zawsze było tylko ich muss". W tamtym momencie zrozumiałam, że ja pod koniec mojego życia nie chcę tego powiedzieć. Chcę wtedy powiedzieć: "Robiłam to, co chciałam robić". Staram się to realizować na tyle, na ile mogę.

5. Nauczyłam się rzeczy związanych z opieką: stopnie opieki, instytucje pomagające, funkcjonowanie służby zdrowia, ogólnie opieki nad starszymi ludźmi. Wiem, jak to wszystko działa.

6. Poznałam dużo nowych osób, poszerzyłam horyzonty, dowartościowałam się.

7. Zmieniłam swoje nastawienie do starości. Starsi ludzie w Niemczech bardzo często mają dużo pieniędzy, które oszczędzali przez całe życie, często właśnie, żeby zapewnić sobie opiekę na starość. Wiadomo, że w Niemczech bardzo rzadko zdarza się, żeby dorosłe dzieci mieszkały z rodzicami. Znam tylko taki jeden przypadek, ale jest to akurat sytuacja wyjątkowa. Moja 83-letnia sąsiadka powiedziała mi kiedyś: "Nigdy bym nie chciała, żeby mój syn musiał się mną na starość zajmować". Inna sąsiadka sama poszła do domu starców, kiedy widziała, że już nie może mieszkać sama. Tutaj ludzie nie oczekują od swoich dzieci opieki na starość i to jest moim zdaniem dobre, bo myślę, że to nie jest obowiązek dzieci. Tutaj dom starców nie jest widziany jako coś negatywnego, a oddanie tam rodziców jest normalne, podobnie jak opłata za prywatną opiekę w domu. Sądzę, że to jest zdrowe podejście, bo załóżmy, że starszy człowiek zapada np. na Alzheimera. Wtedy wymaga opieki całodobowej, co dla jego dziecka wiązałoby się z rezygnacją z pracy i z całego swojego życia. Tak nie powinno być.

Należy tu wyraźnie podkreślić, że w Niemczech najczęściej ludzie starsi mają pieniądze na opiekę. Poza tym dochodzi tu kwestia mentalności. Pamiętam do dziś, jak hospitowałam tu lekcję w klasie maturalnej. Nauczyciel powiedział do uczniów: "Uważajcie, bo jak dalej nie będziecie się uczyć, to w wieku 25 lat nadal będziecie mieszkać w hotelu mama". Utkwiło mi to w pamięci, bo w Polsce to jest raczej niestety normalne. Oczywiście wiem, że wielu młodych ludzi nie ma innego wyjścia, bo zarabia 1300 zł netto.

8. Przestałam bać się śmierci i cierpienia. Wyrobiłam w sobie odporność psychiczną. Myślę, że zawsze musiałam być silna psychicznie, ale może dopiero niedawno to sobie uświadomiłam. Kiedy tak myślę o swoim dzieciństwie, to widzę teraz, że np. nie obchodziły mnie chamskie uwagi innych albo jak inne dzieci się ze mnie naśmiewały, więc zapewne zawsze byłam silna. Nigdy nie płakałam ani nie skarżyłam się mamie.

9. Wadą jest na pewno to, że zrobiłam się strasznie skąpa. Pracowałam i pracuję z osobami, które całe życie ciułały pieniądze i uzbierały duże kwoty. Oni żałują pieniędzy na wszystko. Widziałam dokładnie, jak to wyglądało u babci, u której pracowałam cały 2013 rok. Obracała każde euro 10 razy, a była już grubo po 90-tce i miała bardzo dużo pieniędzy. Wiadomo było, że i tak wszystko zostanie dla dalszej rodziny, bo dzieci nie miała. Mimo to skąpiła totalnie na wszystko i zapisywała każdy wydany cent. Nauczyłam się tego od niej i nie znoszę siebie za to. Na wszystko skąpię, kupuję tylko to, co konieczne. Oszczędzam, chociaż nie wiem na co. Jeśli już mam dzień wolny, to mogłabym gdzieś pojechać, coś zobaczyć, ale szkoda mi pieniędzy na bilet na pociąg i zostaję u siebie. To jeden z wielu przykładów.

10. Zrozumiałam, że muszę zabezpieczyć moją starość, a jedyną gwarancją są pieniądze. Najczęściej na dzieci nie można i nie powinno się liczyć (znam mnóstwo takich przykładów). Tak jak pisałam - jestem przeciwko liczeniu na dzieci, ale powinny one przynajmniej się interesować starymi rodzicami, a bardzo często mają ich gdzieś. Tylko pieniądze są dobrym zabezpieczeniem na starość. Wtedy o nic nie trzeba się martwić.

11. W tej pracy ważne jest to, że trzeba liczyć się z nieprzewidzianymi sytuacjami. Kilka razy zdarzyło się, że musiałam zostać dłużej, bo np. mój szef źle się czuł. Dlatego zawsze mam przy sobie komórkę i dbam o to, żeby mieć na niej numery telefonów osób, z którymi potem mam się spotkać. Nigdy nie nastawiam się na to, że zrealizuję swoje plany danego dnia.

12. Poza tym oczywiście nie wiadomo, jak długo będę pracować u danej osoby. W tej chwili pracuję na godziny, oczywiście. Ponieważ jestem dobra w tej pracy, to miałam już oferty opieki całodobowej, ale to mnie nie interesuje, bo wtedy musiałabym zrezygnować z wszystkiego innego, a przecież uczę i tłumaczę. Liczę się z tym, że w każdej chwili praca u danej osoby może się skończyć. Mój szef ma 90 lat, druga osoba, którą się zajmuję, ma 88 lat, więc koniec może nadejść w każdej chwili.

13. Zaletą jest to, że pracy nie brakuje. Kiedy w tamtym roku umarła pani, w opiece nad którą pomagałam znajomej, już na drugi dzień znalazł się dziadzio, u którego nadal pracuję. Kiedy w maju, po powrocie z urlopu w Polsce, powiedziałam znajomym, że chcę znaleźć następną pracę, to już na drugi dzień ją miałam. Starszych ludzi potrzebujących opieki jest bardzo dużo.

poniedziałek, 21 lipca 2014

O opiece nad osobami starszymi. Cz. 1

Odpowiadając na prośbę Czytelników, postanowiłam napisać coś o moim codziennym życiu tutaj.

Wspominałam chyba kiedyś, że mam 2 prace. Uczę niemieckiego, a poza tym zajmuję się opieką nad osobami starszymi. O uczeniu już dużo pisałam, to może dzisiaj wspomnę coś na temat mojej drugiej pracy. Może to będzie ciekawe dla moich uczniów.

Czy kiedykolwiek pomyślałabym, że nadaję się idealnie do opieki nad osobami starszymi? Nie, nigdy. Byłam pewna, że nigdy nie mogłabym się tym zajmować. Teraz wydaje mi się to zabawne. Wszystko mogę zrobić koło tych osób i kompletnie nic mnie nie przeraża. Wszystko jest w tej chwili normalne: duży ból, agonia, mycie, karmienie, nacieranie maściami, demencja, Alzheimer, sadzanie na wózek inwalidzki, obchodzenie się z cewnikiem, ranami itd. Nie mogę sobie wyobrazić, czego bym nie potrafiła zrobić. Na wszystko mam odpowiednie techniki.

Tak sobie myślę, jakie to życie jest przewrotne. Kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami, to byłam dosyć ciężko chora. Przez 2 lata codziennie musiałam przyjmować zastrzyki. Ani razu nie zrobiłam sobie zastrzyku sama. Codziennie robiła to moja mama, oczywiście po wielu próbach. Nieraz uciekałam, panikowałam, nieraz moja mama traciła cierpliwość i była wykończona. Teraz bez wahania wbiłabym sobie igłę, nawet 5 razy dziennie.

Kiedyś nie mogłam oglądać horrorów albo serialów o lekarzach. Teraz mogę bez problemu na wszystko patrzeć. Już nic nie jest w stanie mnie przerazić. Nawet w hospicjum mogłabym pracować.

Może zacznę ten temat od tego, jak "wpadłam" w tę pracę.

Prawie 3 lata temu poznałam tutaj wspaniałą osobę, która jest teraz moją przyjaciółką i z którą częściowo pracuję. Jakiś czas później stało się tak, że byłam bezrobotna. Jestem osobą niezwykle pełną inicjatywy, aktywną i była to dla mnie tragedia, która popchała mnie w marazm, poczucie beznadziei, stany depresyjne, myśli samobójcze, niepokojąco długie stanie na moście i zastanawianie się, czy nie skoczyć do rzeki. Właśnie wtedy ta osoba wyciągnęła do mnie rękę i zaproponowała pomoc w opiece nad osobą w ostatnim stadium Alzheimera. To było zrządzenie losu, że ją spotkałam. Zgodziłam się, żeby w ogóle mieć pracę. Nadal byłam przekonana, że się do tego nie nadaję, ale życie mnie de facto zmusiło.

Moja przyjaciółka opiekowała się chorą babcią 24 h na dobę, a ja 2 dni w tygodniu przejmowałam pracę, żeby ją odciążyć. Równocześnie zdarzyło się, że pomocy potrzebowała pani z mojej ulicy, dosłownie 2 minuty drogi na piechotę. To zbiegło się w czasie. Przez rok chodziłam do niej na godzinę czy dwie godziny dziennie i robiłam to, czego ona już nie mogła. Teraz obie te babcie już nie żyją, były już grubo po 90-tce. Z bliska obserwowałam agonię drugiej z nich, w ostatnich miesiącach życia potrzebowała już opieki 24 h na dobę. Zakolegowałam się z Polką, która się nią opiekowała. Odwiedzałam babcię raz w tygodniu. Ostatni tydzień jej życia to była koszmarna agonia. Trwało to kilka dni, ale i tak za długo. Zanim przyjechała do niej opiekunka, to przez miesiąc u niej spałam, bo bała się być w nocy sama w domu. Było to męczące, bo nieraz w nocy mnie budziła, ale wytrzymałam. Jej rodzina była mi za to bardzo wdzięczna i kiedy sprzątali dom po jej śmierci, to mogłam wziąć, co chciałam. Było dużo pięknych rzeczy, ale wzięłam tylko ładne, ozdobne chusteczki do nosa, bo nie lubię gromadzić rzeczy. Lubię mieć tylko to, czego potrzebuję.

Teraz napiszę, dlaczego nadaję się do opieki. Niektórych z tych rzeczy wcześniej o sobie nie wiedziałam: 

1. Na pierwszy rzut oka wzbudzam zaufanie. W sumie nie wiem dlaczego, ale każdy to mówi.

2. Jestem dyskretna.

3. Uśmiecham się, jestem cierpliwa, nie pokazuję po sobie zdenerwowania. Wyglądam na ucieleśnienie cierpliwości.

4. Mam klasę. Nie ubieram się byle jak, mam dobre maniery.

5. Wyczuwam potrzeby starszych ludzi. Nie muszą nic mówić. Ja wiem, o co chodzi.

6. Jestem pracowita. Nie olewam obowiązków. Nie wystarczy jednak pracować. Starszym ludziom trzeba POKAZAĆ, że się pracuje. Wiem, że oni muszą to widzieć. Jeśli nie wiem, jak coś zrobić, to pytam bez wahania.

7. Mam sztuczki na starszych ludzi, np. na osobę z demencją, którą teraz się zajmuję. Ona z pewnych rzeczy nie zdaje sobie sprawy, a ja opracowałam metody, jak ją namawiać do pewnych czynności.

8. Nie odzywam się nieproszona. Najczęściej jest wskazana powściągliwość.

9. Jestem bardzo odporna psychicznie. Nie porusza mnie czyjś ból albo agonia. Mogę bez problemu na to patrzeć. Tak, wiem jak to brzmi. Kiedyś nie rozumiałam lekarzy czy pielęgniarek, ale teraz doskonale ich rozumiem. To nie jest tak, że mam gdzieś czyjś ból. Pomagam, mogę potrzymać za rękę, ale nic więcej nie mogę zrobić. Nie zbawię świata, nie zlikwiduję bólu. Nie mogę brać wszystkiego do siebie, bo bym oszalała. Pracę zostawiam w pracy.

10. Mam siłę fizyczną. Czasami nie wiem, skąd mam tyle siły, bo jestem drobna, ale ją mam. Mojemu obecnemu szefowi pomagam wstawać z fotela czy kanapy, a jest przecież 2 razy cięższy ode mnie. Mogę bez problemu podciągnąć go do góry, a on czuje moją pewność i wie, że nie upadnie. Wszystko to kwestia odpowiedniej techniki, którą już dawno opracowałam.

11. Mam następujące nastawienie do tej pracy: "Muszę, to zrobię. Potrafię i nic mnie nie zatrzyma".

12. Mam bardzo dużo dystansu do świata. Nie jestem naiwna, sama wszystko sprawdzam i testuję. Nic nie może mnie zaskoczyć.

Jedynym problemem jest dla mnie to, że muszę udowadniać ciągle, że potrafię to czy tamto. Wspominałam kiedyś, że nie wyglądam na swój wiek. Nie wyglądam nawet na pełnoletnią. Dlatego też starsi Niemcy zakładają, że większości rzeczy nie potrafię zrobić. Muszę udowadniać, że potrafię. Mój obecny szef myślał, że mam 21 lat. Już w dwóch pracach mówili na mnie "die Kleine", czyli "mała". W sumie miło to słyszeć, bo czuję się młodo :)

Zastanawiam się, o czym napisać kolejny post z tej serii. Czy jest coś, co by Was szczególnie interesowało? Na pewno chciałabym jeszcze napisać o tym, co dała mi opieka nad osobami starszymi i dlaczego niczego nie żałuję. 

środa, 16 lipca 2014

Po mundialu + rozwiązanie konkursu + informacja

Na pewno wiecie, w jakiej euforii są Niemcy po wygraniu mundialu. Tak jak już pisałam, lekcje w poniedziałek rozpoczynały się później. Ja w poniedziałek i tak musiałam wstać do pracy o 5:30. Miałam ją z głowy szybko i kiedy o 8:30 jechałam rowerem do drugiej pracy, to miasto nadal było całkowicie puste. Szef zapytał mnie od razu: "Wer hat das goldene Tor geschossen?" Dobrze, że znałam odpowiedź :) Cały czas jest to temat numer jeden. W pracy każdy pytał mnie, czy widziałam mecz. Kilka razy zapytano mnie również, czy kibicowałam Niemcom. Wielu ludzi myśli, że skoro nie jestem Niemką, to nie kibicuję Niemcom.

Cieszy mnie zwycięstwo Niemców, bo naprawdę na to zasługiwali. Grali bardzo równo, a styl gry był moim zdaniem imponujący. Lata szkolenia piłkarzy, wyłapywanie talentów już wśród dzieci dało efekty. W każdych mistrzostwach Niemcy odnoszą duży sukces, a teraz wreszcie przyszedł największy. Kupiłam oczywiście gazety z relacjami, ale przedstawię je dopiero za jakiś czas.

Tutaj przedstawiam reakcje zagranicznej prasy:

Austria
"Kurier": Całe Niemcy są mistrzami świata. Godzina zwycięstwa dla niemieckiego piłkarstwa. Wola walki i wielki wyczyn w finałowym meczu uporały się z przeszkodami, na które napotkała jedenastka Joachima Loewa.
"Kronen Zeitung": Niemcy! Złoci chłopcy na mecie marzeń! Jedna z najpiękniejszych bramek mundialowych wszech czasów.
"Der Standard": Loew zrealizował plan, Niemcy mistrzami świata.
"Die Presse": Popisowy wyczyn Goetze na Maracanie.
"Oesterreich": Jedenastka DFB po brutalnym, trwającym 120 minut thrillerze po raz czwarty mistrzem świata. Tak emocjonującego finału nie było od dawna.
Wielka Brytania
BBC: Niemcy rządzą ponownie w światowym futbolu.
"Daily Telegraph": Puchar Świata dla Niemiec dzięki świetnemu momentowi Mario Goetze - MaRio de Janeiro. Schweinsteiger był najlepszym zawodnikiem na boisku, przelał krew i pot, aby osiągnąć cel.
"The Times": Niemcy są dobrze przygotowani, aby zastąpić Hiszpanów na długie lata na mistrzowskim tronie światowego futbolu.
"Independent": Super-Mario zniszczył sen Messiego.
"Daily Mirror": Super-rezerwowy Mario Goetze strzelił bramkę po dramatycznym meczu zapewniając Niemcom po raz czwarty Puchar Świata.
"The Sun": Super-Mario bohaterem dogrywki meczu finałowego.
"Financial Times": Goetze pomógł Niemcom w ukoronowaniu wysiłków.
Rosja
"Sport-Express" - Futbol żyje. Niemcy zasłużyli na sukces, bowiem byli lepsi od rywali w każdym elemencie gry.
Zdobywając czwarty tytuł ustanowili inny rekord - po raz trzeci z rzędu mistrzostwo zostało w Europie. Do zobaczenia w Rosji.
sport.ru: Dlatego kochamy futbol. Zaskakuje na zmianę. Jedno jest jednak pewne. W 2014 roku piłkarskim narodem są Niemcy.
Węgry
"Nemzeti Sport": Przy okazji sukcesu Niemców warto zastanowić się nad przyszłością naszego futbolu. Ich sukces jest konsekwencją zmian w szkoleniu dokonanych w 2000 roku.
Rumunia
"Prosport": Messi był cieniem zawodnika, który miał odmienić losy meczu. Niemcy zasłużyli na sukces.
"Trud": Goetze - złoty talent drużyny Niemiec.
Czechy
"Blesk": Mario jest bogiem. Kiedy Niemcy świętowali poprzedni sukces jego nie było jeszcze na świecie.
"Sport": Niemcy są mistrzami świata, Messi w finale był zerem.
"Pravo": Niemcy znaleźli się w piłkarskim niebie.
Słowacja
"Pravda": Wspaniały finał. Argentyna nie wykorzystała szansy i została ukarana przez Niemcy.
Grecja
"Ta Nea": Niemcy zasłużyli na to, aby znaleźć się na piłkarskim szczycie.
"Kreta": "Czołgi", dzięki bramce Goetzego, mistrzami świata.
Link do artykułu

Warto wiedzieć również trochę o myśli szkoleniowej w niemieckiej piłce, która jest stabilna, a nie ciągle zmieniana tak jak w Polsce. Tutaj link:

Recepta na sukces Niemców

Teraz przyszedł czas na rozwiązanie konkursu. Liczyłam na więcej zgłoszeń, ale może następnym razem.

Film "Skyfall" wędruje do Aśki za komentarz:

ja najchętniej spędziłabym dzień z Angelą Merkel, obecnie najbardziej wpływową kobietą w Europie. Jestem ciekawa jak opowiadałaby o swoim życiu, jak ze swojej perspektywy postrzega swój sukces; chciałabym, aby mi opisała jak ciężką pracą osiągnęla to co osiągnęła i chcialabym wiedzieć, czy jest w 100% szczęśliwa :) wiadomo przecież, że nie zawsze wpływy, pieniądze równają się szczęściu, więc jestem ciekawa co by zmieniła w swoim życiu (jeśli cokolwiek by chciała zmienić) ;)

Film "Die weisse Massai" wędruje do Kingi Mikos za komentarz:

W. A. Mozart DEFINITYWNIE ! Kocham muzykę, gram na gitarze i skrzypcach, dzień z takim mistrzem to coś niesamowitego... Spojrzeć jak powstają utwory i oczywiście przepiękny Wiedeń... Nie wspominając już o wspólnej grze hhahaa mnóstwo wskazówek od mistrza ale i rozmowa jak wygląda dzień i jak radzi sobie z koncertami i zmęczeniem palców po grze.


Zaznaczam, że wszystkie komentarze były ciekawe. Z F. Nietsche albo z Joachimem Loewem też bym chciała spędzić dzień, ale mogłam nagrodzić niestety tylko dwa. Mniej więcej pod koniec sierpnia będzie konkurs z kolejnymi filmami do wygrania, może będzie też inna nagroda.

Zwycięzców proszę o napisanie mi swojego adresu: msurowiec2010@gmail.com

Na koniec chcę nadmienić, że w kolejnych trzech tygodniach moja aktywność na blogu będzie mniejsza. Jest sezon urlopowy. Jak przystało na pracoholiczkę, nie robię urlopu, ale inni go robią i muszę ich zastępować w pracy. Nie będzie mnie w domu od poniedziałku do niedzieli od 7:00 do 21:00-22:00. Międzyczasie wpadnę tylko do siebie odgrzać jakieś gotowe danie, w czym jestem specjalistką. Eh, niech lato się już skończy. Nie znoszę lata i słońca. Kiedyś wyniosę się w pobliże któregoś z biegunów :)

P. S. Temat o przyśpiewkach futbolowych się pojawi.

sobota, 12 lipca 2014

Nastroje przed finałem mundialu

Na początek przypominam o trwającym konkursie:

Konkurs na moje urodziny

Możecie sobie wyobrazić, że po zwycięstwie 7-1 nad Brazylią w Niemczech zapanowała euforia. Ja znam się na piłce nożnej lepiej niż większość facetów i ten wynik mnie nie zaskoczył, bo Brazylia nic nie pokazała na mundialu i w żadnym ze swoich meczów nie zagrała naprawdę dobrze. Nie bez powodu powtarza się opinia, że drużyny np. Anglii, Portugalii czy właśnie Brazylii mają w składzie gwiazdy, ale Niemcy mają zespół i to jest najważniejsze.

Mecz ogólnie był niesamowity, także ze względu na to, że brazylijscy kibice później już tylko podziwiali Niemców, także dzięki zachowaniu piłkarzy po meczu:

Brazylia już wybaczyła Niemcom

Również w ojczyźnie niemiecka drużyna wzbudziła podziw. Z jednej strony Brazylia pozwoliła im grać jak chcieli, z drugiej strony widać było doskonałe przygotowanie i taktykę.

Niemieccy kibice świętowali awans do finału

Od wtorkowego meczu w każdej rozmowie temat ten musi się pojawić. Na mieście widać coraz więcej niemieckich flag, również w supermarketach je rozwieszono. W poniedziałek w większości szkół lekcje ze względu na niedzielny finał rozpoczynają się później - o 9:00 lub 9:30. Ja niestety i tak muszę wstać o 6:00, ale pewne jest, że w niedzielę będę oglądać mecz do końca. W miasteczku oczywiście organizuje się public viewing, podczas wszystkich meczów Niemców na mundialu również można było na mieście oglądać mecze wspólnie z innymi kibicami. Jutro wieczorem znowu nie będzie ani jednego samochodu na ulicach. Na finał przybędą do Brazylii kanclerz Angela Merkel oraz prezydent Niemiec Joachim Gauck.

Muszę przyznać, że podoba mi się to, że niemieckie media nie nadmuchują tak bardzo balonu oczekiwań jak to robiły polskie media przed Euro 2012 i przed olimpiadą w Londynie. Owszem, oczekiwania są duże, ale w końcu mają one uzasadnienie. W porównaniu z polskimi mediami z tamtego okresu niemieckie media  formułują oczekiwania bardziej oszczędnie.

Mecz był historyczny także dlatego, że dzięki strzelonemu golowi Miroslav Klose z 16 bramkami na koncie został najlepszym strzelcem w historii mundialu. Pięknie :)

Reakcje niemieckiej prasy:

"Na trybunach wodospad łez. Brazylijczycy płaczą. Niemieccy piłkarze byli jak nie z tej planety. Wygrali zasłużenie, ale wymiar tego zwycięstwa zaskakuje wszystkich" - skomentował redaktor portalu sport1.de.

"Niesamowita niemiecka drużyna rozłożyła na części pierwsze pięciokrotnych mistrzów świata. To było bezlitosne" - ocenił focus.de, a cały artykuł zaczął słowami: "Tak, proszę Państwa. To nie jest pomyłka. Wynik brzmi 7-1".
Ten sam portal pyta: "Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, kto zdobędzie w niedzielę puchar?". "Bild" z kolei czeka już na... Holandię, która w czwartek zmierzy się z Argentyną w drugim półfinale.

"Die Welt" pisze o "bestialskim kunszcie", dzięki któremu niemiecka drużyna "rozłożyła Brazylijczyków na czynniki pierwsze". "Podanie za podaniem przecinało jak skalpel ciało Brazylijczyków. Brazylijska samba nie została przerwana, lecz wysadzona w powietrze" - czytamy.

Gazeta obarcza odpowiedzialnością za klęskę drużyny Brazylii jej trenera. "Scolari zawiódł na całej linii" - napisał jej komentator, zwracając uwagę, że selekcjoner okazał się być złym psychologiem i nie był w stanie pomóc zawodnikom w przezwyciężeniu paraliżującego lęku.

"Rozmiary katastrofy są większe, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić. Hańba będzie prześladować zawodników przez całe życie" - czytamy w "Die Welt". Autor komentarza zauważa, że współczucie jest uczuciem bardzo rzadko pojawiającym się wśród fanów piłki nożnej.

Jednak we wtorek wieczorem, gdy niemiecka drużyna "jak walec przetoczyła się po Brazylii", chyba po raz pierwszy w meczu półfinałowym MŚ zaczęto odczuwać współczucie, choć serca nadal biły dla jedenastki Loewa.  
Komentator chwali fanów Brazylii, którzy po zdobyciu przez Niemców siódmej bramki wstali z miejsc i klaskali. "To był magiczny moment" - pisze "Die Welt".

Nie ma żadnego znaczenia, kto wygra mecz Argentyna - Holandia. Faworytami są Niemcy - ocenia komentator dziennika, apelując do zawodników, by zachowali w finale "brutalną skuteczność i zachłanność na bramki". Ktokolwiek będzie przeciwnikiem w finale, będzie miał "gacie pełne strachu".

"Sueddeutsche Zeitung" podkreśla, że marzenia Brazylijczyków o tytule legły gruzach w ciągu sześciu minut. Chwali "chłodną, skuteczną" drużynę niemiecką i dodaje, że Brazylia grała "zbyt emocjonalnie". "W nastroju euforii (Niemcy) jadą do Rio" - pisze "SZ".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" podkreśla, że tak samo jak Brazylijczycy, i Niemcy nie potrafią uwierzyć w to, co widzieli w Belo Horizonte. "Chyba cały świat jest w szoku. Andre Schuerrle dokończył dzieła upokorzenia. To było niesamowite przedstawienie chłopców Joachima Loewa. A do tego Miro Klose, który w Brazylii zabiera rekord wszech czasów największemu idolowi tego kraju Ronaldo. Dziękujemy Ci za wszystkie 16 goli".

Internetowe wydanie magazynu "Spiegel" w komentarzu zatytułowanym "Cóż to był za mecz" zaznacza, że to spotkanie przejdzie do historii zarówno niemieckiego, jak i brazylijskiego futbolu. "To była sensacyjna postawa, której nikt się nie spodziewał. Obie drużyny dzięki wynikowi 7-1 przejdą do historii, ale 'Canarinhos' chyba niekoniecznie się z tego cieszą".

Link do artykułu


W czwartek kupiłam sobie jedną z moich ulubionych gazet, "Frankfurter Rundschau". Tytuł na okładce brzmiał: "Brasiliens schwärzester Tag" ("Najczarniejszy dzień Brazylii"):



W środku pojawiły się bardzo ciekawe artykuły i felietony na temat meczu. Jest artykuł o tym, jaki wpływ ma ta porażka na sytuację społeczną, a także jaki wpływ będzie miała na kolejne wybory prezydenckie.

2014, das verstand Brasilien stets als eine doppelte Chance – erstens, um sich der Welt als modern es, entwickeltes, erfolgreiches Land zu präsentieren, das in der Lage ist, die „Weltmeisterschaften aller Weltmeisterschaften“ zu organisieren, wie Präsidentin Dilma Rousseff mit einer kräftigen Portion nationaler Großmäuligkeit formulierte. Und zweitens, um endlich die Schmach von vor 64 Jahren wettzumachen, als Brasilien im Endspiel knapp verlor.

Und diese zweite Chance hat das selbst ernannte „Vaterland der Fußballstiefel“ am Dienstag gründlich vergeigt. „Die schlimmste Niederlage der Geschichte“ – mit dem gleichen Masochismus, mit dem das Fernsehen während der Experten-Erörterungen in den Stunden nach dem Spiel immer wieder die Tore der deutschen Spieler zeigte, zieht die Presse ihre rabenschwarzen historischen Parallelen: Zur 7:2-Niederlage gegen Italien im Jahr 1919 oder zum 8:4 gegen Jugoslawien 1934.


Wolfgang Kunath: Schäden an der nationalen DNA. ("Frankfurter Rundschau", Donnerstag, 10. Juli 2014) 

Dzisiaj kupiłam "taz.am wochenende". Już na stronie tytułowej widnieje: "Scheiß auf den Titel. Es lebe das Spiel" (Pierniczyć tytuł. Niech żyje gra)




Czy na pewno? Tak jak pisałam, dla Niemców bardzo liczy się zdobycie tytułu, ale bez względu na wynik jutrzejszego meczu Niemcy napisali historię. 


Słowa ze strony tytułowej: Wer Fußball liebt, fiebert am Sonntag für die deutsche Elf – weltweit. Klar, ein schöner Abschluss fehlt noch – aber von dieser Weltmeisterschaft wird anderes bleiben

Myślę, że powyższe sformułowanie jest bardzo trafne. Po wtorkowym meczu pewnie większość kibiców na świecie będzie trzymała kciuki za Niemców, którzy pokazali piękną grę. Moim zdaniem bez względu na jutrzejszy wynik naród ma być z czego dumny. 

Na s. 12 gazety znajduje się opinia, którą podzielam: Nie zuvor fand alle Welt, Deutschland habe den Weltmeistertitel verdient. Was ist anders als früher?

W felietonie jest napisane właśnie o tym, że Niemcy zaprezentowali piękną, efektywną, uczciwą grę:

Wer ein Herz für Fußball hat, wer sich nicht irre machen lässt von alten schwarz-rot-goldenen Fundamental-Antipathien, wünscht, dass diese Elf die Nacht zum 14. Juli als Weltmeister durchfeiert.

Zgadzam się w całej rozciągłości. Kto naprawdę kocha piłkę nożną, nie będzie kierował się uprzedzeniami i życzył Niemcom porażki. Mogę dodać, że wydaje mi się, że za pomocą meczu przeciwko Brazylii niemiecka drużyna przyczyniła się całemu narodowi do dzieła burzenia stereotypów. 

Kupiłam również najnowsze wydanie "Kickera", ale niestety jeszcze nie zdążyłam przeczytać:


A Wy komu jutro kibicujecie? 

wtorek, 8 lipca 2014

Co Niemcy myślą o mundialu?

Jako wielka fanka piłki nożnej odniosę się dzisiaj do trwającego mundialu. Nie mogę niestety oglądać wszystkich meczów, gdyż od poniedziałku do niedzieli wracam z pracy między 21 a 22. Pozostaje mi oglądanie meczów odbywających się o 22:00, dlatego cieszę się, że Niemcy grają dzisiaj przeciwko Brazylii właśnie o 22:00.

Niemcy mundial określają jako "die WM", ewentualnie "die Fußball-WM" (od Weltmeisterschaften - mistrzostwa świata).

Możecie się domyślić, że w Niemczech panuje euforia, moim zdaniem uzasadniona, bo Niemcy mają prawo mieć nadzieję na zwycięstwo ich drużyny (die Nationalmannschaft, die Nationalelf). Niemiecka drużyna narodowa jest określana także jako "Jogis Jungs" (chłopcy Jogiego, trener drużyny Joachim Löw ma pseudonim Jogi i tak jest najczęściej nazywany w mediach), także jako "DFB-Elf", od "Der Deutsche Fußball-Bund" - Niemiecki Związek Piłki Nożnej albo "DFB-Team".



W piątek Niemcy grały o 18:00 naszego czasu przeciwko Francji. W miasteczku było całkowicie cicho. Ja niestety nie mogłam oglądać, bo byłam w pracy, ale kiedy z okien firmy spoglądałam w dół na dolinę rzeki, było cicho jak nigdy. Żadnego samochodu na ulicach, żadnego człowieka. Byłam bardzo ciekawa wyniku, ale kiedy około 21:00 jechałam rowerem do domu, wiedziałam już, że Niemcy wygrali. Wielu przechodniów miało niemieckie flagi w rękach i śpiewało z radości.

Niemiecka piłka nożna odnosiła na ostatnich mistrzostwach świata i Europy znaczące sukcesy:

mistrzostwa świata - 2 miejsce w 2002 roku, 3 miejsce w 2006 i 2010 roku
mistrzostwa Europy - 2 miejsce w 2008 roku, półfinał w 2012 roku

Niemcy są bardzo głodni sukcesu. Tego, żeby w końcu wygrać turniej. Bardzo dużo mówi się o tym w mediach, cały czas pojawia się słowo "der Titel". Ostatnio mówi się także o stylu, w jakim gra w Brazylii drużyna. O tym, że jest rozczarowujący w porównaniu z tym, co Niemcy prezentowali 4 lata temu w RPA. W najnowszym numerze magazynu "Der Spiegel" jest artykuł właśnie na ten temat. O tym, dlaczego trener jest krytykowany nawet jeśli wygra, ale styl nie zachwyca. Podobnie piłkarze.



Po meczu 1/8 finału z Algierią niemiecka drużyna narodowa znalazła się pod ostrzałem. W telewizji analizowano: co poszło nie tak? Pragnę dodać, że Niemcy wygrali, ale problem dla wielu polegał na tym, że nie zachwycili stylem gry. Oto reakcje mediów:

Niemieckie media dziękują Neuerowi za awans do ćwierćfinału mistrzostw świata w Brazylii. "Gdyby nie on, doszłoby do największego blamażu w historii naszego futbolu" - napisał portal sportbild.de.  

Zawodnik Bayernu Monachium w meczu 1/8 finału przeciwko Algierii popisał się wspaniałymi interwencjami. Podopieczni Joachima Loewa dopiero w dogrywce wygrali 2-1.

"Teraz wystarczył Neuer, ale kolejnego meczu może już nie wygrać w pojedynkę. To był najsłabszy mecz Niemiec w tym turnieju. Piłkarze grali, jakby nie wiedzieli o co chodzi w futbolu. Jeśli do piątku ich postawa się nie zmieni, pożegnają się z Brazylią" - napisał dziennikarz "Sportbild".

Najsurowiej została oceniona przez media defensywa. Zwrócono uwagę na straty piłek, które w konsekwencji doprowadzały do groźnych sytuacji pod bramką. Krytykowany był także brak gotowości do walki i niechęć do biegania po murawie.

"Tylko chwili brakowało, byśmy wrócili do najgorszych chwil niemieckiego futbolu" - można przeczytać.

Gazeta "Der Westen" skupiła się niemal wyłącznie na dobrej postawie bramkarza. "Neuer, Neuer, Neuer - na wszystkich pozycjach Neuer" - napisali redaktorzy. Odnieśli się także do statystyki, że ponad połowa jego interwencji odbyła się poza polem karnym.

"Potrzebujemy jedenastu Neuerów w meczu ćwierćfinałowym z Francją" - apelują dziennikarze.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zwraca uwagę na poważne kłopoty w defensywie i ze zdumieniem komentuje postawę Loewa.
"Selekcjoner nie widzi problemu. Na konferencji prasowej zapytał, czy powinien być zawiedziony po awansie. Z taką postawą Pucharu Świata nie zdobędziemy. Oczywiście ma rację, bo najważniejsze jest, że zagramy w ćwierćfinale, ale trener ma mało czasu na zmiany, a tych potrzebujemy" - oceniono.

Portal sport1.de grzmi: "Zbyt dużo błędów. Zgadza się tylko awans". Dziennikarze skupiają się na słabej grze Niemców, a nie na tym, że udało się dostać do ćwierćfinału. Zwracają uwagę na to, że widać było brak w defensywie Matsa Hummelsa, który z powodu grypy został w hotelu.

"Czy tylko na nim ma się opierać gra w obronie? Zresztą i w ataku było słabo. Thomas Mueller wprawdzie był tam, gdzie być powinien, ale nie dostawał żadnych podań. Bez tego bramek się nie strzeli" - napisano.

Niemieckie media z niepokojem czekają na piątkowy mecz z Francją i piszą: "Oby ten klasyk nie zakończył się katastrofą".

Link do artykułu

Zaskakujące, prawda? Wychodzi na to, że od Niemców wymaga się nie TYLKO wygrywania, ale i pięknej gry. Mnie już to nie dziwi, bo w eliminacjach do mundialu i wcześniej podczas Euro 2012 śledziłam reakcje mediów, a także reakcje społeczeństwa.

Po meczu o półfinał i kilku zmianach w taktyce gry reakcje prasy były bardziej pozytywne:

Piłkarze Niemiec awansowali do półfinału mistrzostw świata, pokonując Francję 1-0. Gola w 12. minucie zdobył strzałem głową Mats Hummels.

"Rzut wolny Kroosa, główka Hummelsa, reszta to zdyscyplinowana obrona: Niemcy weszły do półfinału dzięki bramce zdobytej po stałym fragmencie gry. Selekcjoner reprezentacji Loew skutecznie opanował środek pola i udowodnił, że może zrezygnować ze swoich taktycznych zasad" - czytamy w "Sueddeutsche Zeitung".

Zdaniem autora komentarza to właśnie Loew miał decydujący wpływ na przebieg meczu. Przypomniał, że po ledwie wygranym spotkaniu z Algierią 2-1 dyskutowano, czy trener wybrał właściwy skład. "Loew nie uczestniczył w tej dyskusji, zmienił jednak skład. Przeziębiony ostatnio Mats Hummels wrócił na obronę, Per Mertesacker siedział na ławce rezerwowych" - pisze dziennikarz "SZ".

Zagęszczenie w środku boiska - oto sposób Loewa na sprytnych Francuzów, sposób, który się sprawdził - pisze "SZ". Komentator zwraca uwagę, że niemiecka obrona nie zawsze była stabilna. Już po kilku sekundach doszło do nieporozumienia między Khedirą a Schweinsteigerem.'

Loewa chwali też tygodnik "Der Spiegel". "Mecz ćwierćfinałowy z Francją wygrała nie tylko drużyna, lecz przede wszystkim jej trener" - oceniają dziennikarze wydawanego w Hamburgu pisma. "Loew zaryzykował, przebudowując drużynę, 
i okazało się, że miał rację, wprowadzając zmiany" - czytamy w materiale zatytułowanym "Wygrana pokerzysty".  

Zdaniem autorów krytycy trenera zarzucający mu, że zamiast elastyczności wykazuje  upór, powinni teraz zamilknąć. "Przed meczem z Francją Loew przemeblował drużynę na kluczowych pozycjach, podejmując duże ryzyko. To był poker, który zakończył się jego zwycięstwem" - czytamy w "Spieglu".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" podkreśla, że zwycięstwo nad Francją istotnie wzmocniło pewność siebie niemieckich piłkarzy. "Po dobrym występie przeciwko Francji drużyna wie, że jest w stanie zdobyć tytuł. Jednak respekt przed gospodarzem turnieju (Brazylią) jest duży" - czytamy w "FAZ".

"Lahm w obronie i Klose w ataku - zasłużone zwycięstwo Niemców poprzedziła historyczna zmiana ustawienia niemieckiej reprezentacji" - zaznacza komentator gazety. Zwycięstwo nad Francją nazywa "ważnym, choć jeszcze nie decydującym krokiem" na drodze do zdobycia po raz czwarty mistrzowskiego tytułu. Niemcy byli tym razem tak silni i zgrani, jak nigdy przedtem w czasie tych mistrzostw, "wszystko zostało zrobione prawidłowo" - chwali "FAZ".    

Zdaniem dziennika "Der Tagesspiegel" dotychczasowe osiągnięcia niemieckiej reprezentacji zasługują na "ogromny szacunek". Niemiecka jedenastka zawdzięcza swoje sukcesy nie tyle piłkarskim umiejętnościom, co swej woli, drużynowej zwartości i mentalności. "To może okazać się o wiele bardziej wartościowe niż wszystko inne" - ocenia komentator. 

"Zwycięstwo nad Francuzami, którzy w końcówce spotkania byli chyba lepszą drużyną, było wielkim wysiłkiem" - czytamy. Poczucie fizycznej i mentalnej siły oraz zdolność przekraczania własnych granic są optymistycznym sygnałem przed kolejnymi pojedynkami, wzmacniającym wiarę zawodników we własne siły - ocenia "Der Tagesspiegel".

Link do artykułu

Na koniec jeszcze jedna refleksja. Od wielu Polaków słyszałam: "Mam nadzieję, że Niemcy przegrają". Niezmiennie dziwię się ludziom. Dla mnie sprawa jest oczywista: Niemcom nie kibicuję tylko wtedy, kiedy grają przeciwko Polsce. Inaczej zawsze im kibicuję. Dlaczego miałabym tego nie robić? Niemcy to kraj, który daje mi wszystko. To Polska mnie przeżuła i wypluła (żeby nikt mnie źle nie zrozumiał - kocham swoją ojczyznę, zawsze ją chwalę i jestem wdzięczna np. za dobre wykształcenie). Stało się jednak tak, że właśnie w Niemczech żyję normalnie. To ten kraj zapewnił mi wiele możliwości. Również jemu jestem wdzięczna i niemieckiej drużynie narodowej z całego serca kibicuję. Mam nadzieję, że mecz będzie sprawiedliwy i że sędzia nie pomoże Brazylii.

Zdjęcia:

1

2

niedziela, 6 lipca 2014

Konkurs na moje urodziny

Postanowiłam kiedyś, że konkursy będę ogłaszać nie na urodziny bloga, lecz z okazji moich urodzin, które przypadają dzisiaj. 28 lat minęło, ale czuję się młodziej, wyglądam na szczęście też. Kiedy ostatnio chciałam w Aldi kupić 2 jogurty z dodatkiem likieru, to nie sprzedali mi ich, bo nie miałam ze sobą dowodu osobistego. Raz znajoma poprosiła, żebym kupiła jej papierosy, bo akurat szłam do sklepu, ale też mi ich nie sprzedali. Nie wyglądam podobno nawet na 18 lat, a czuję się na 20 :) Kiedy pomyślę o tym, ile już przeżyłam i ile doświadczeń zawodowych mam za sobą, to sama nie mogę w to uwierzyć. Zbieram kolejne, wciąż żyję tylko pracą, ale może i na założenie rodziny kiedyś przyjdzie czas. Jeśli nie, to kupię sobie kota :) Największym sukcesem jest jednak dla mnie metamorfoza z szarej myszki w pewną siebie, samodzielną i niezależną kobietę. Dzisiaj co prawda byłam przez cały dzień w pracy (jak w każdą niedzielę), ale na szczęście były osoby, które pamiętały o moich urodzinkach. Inaczej pewnie ja sama bym zapomniała, co już mi się zdarzało w przeszłości :)

Dobrze, dość rozważań, bo mogłabym je jeszcze długo snuć. Czas na konkurs. Nagrodami są filmy na DVD, pierwszy to "Die weiße Massai" ("Biała Masajka"). Został on nakręcony na podstawie książki Corinne Hofman, bardzo ciekawej zresztą - polecam. Opowiada o kobiecie z Europy, która zakochała się w mężczyźnie z plemienia Masajów i zaczęła z nim żyć w Afryce, w warunkach, w jakich żyją Masajowie. Wielki szok kulturowy. Film jest po niemiecku.



Drugi film to "Skyfall" (wersja oryginalna, także dubbing niemiecki i francuski do wyboru, poza tym napisy). James Bond, więc pewnie nie muszę pisać, o co chodzi.



Pytanie konkursowe brzmi: Jakiej osobie/postaci z dowolnego kraju niemieckojęzycznego chciałbyś/chciałabyś towarzyszyć przez jeden dzień? Mogą to być osoby zarówno żyjące, jak i nieżyjące. O zamieszczanie odpowiedzi proszę w komentarzach, odpowiedzi należy oczywiście krótko uzasadnić. Konkurs trwa do 15 lipca do godz. 12:00. Wysyłka filmów jest możliwa do wszystkich krajów Europy.

AHA, jeden szczegół: w konkursie wygrają 2 osoby, bo każdy z filmów jest osobną nagrodą.

środa, 2 lipca 2014

Podsumowanie czerwca

Podsumowania danego miesiąca pojawiają się na wielu blogach. Postanowiłam nie tylko podsumować czerwiec, ale i zapowiedzieć coś nowego.

W czerwcu pojawiły się kolejne posty na temat słowa "Haus", serii rozpoczętej w maju, która cieszyła się zainteresowaniem Czytelników:

"Haus"

Poza tym przygotowałam posty na temat chleba, kanapek i dodatków do chleba. Tutaj pojawiło się wiele słówek, których nie znajdziemy w podręcznikach, a które są moim zdaniem bardzo potrzebne na co dzień. Kontynuacja tematu pojawi się w kolejnych dwóch tygodniach - będą bardzo ciekawe posty na temat sera i wędlin.

"Brot"

W czerwcu nawiązałam do ludowej muzyki niemieckiej - Volksmusik. Chciałabym za jakiś czas dalej zajmować się tym tematem:

Volksmusik: Judith und Mel

Nową rzeczą jest podstrona "Życzenia i opinie". Zachęcam do zaglądnięcia tam i komentowania :) 

W kolejnych dniach z okazji moich urodzin ogłoszę konkurs, w którym będzie można wygrać film na DVD.