sobota, 6 czerwca 2015

34. internationales Motorbootrennen

Miałam napisać ten post już w środę, ale niestety z powodu pracy nie zdążyłam. Lepiej późno niż wcale :)

Wspominałam już pewnie, że nie znoszę lata. To dla mnie najgorsza pora roku ze względu na upały, a tutaj w dolinie Mozeli jest jeszcze gorzej niż na innych terenach. No cóż, muszę jakoś to wytrzymać, może dotrwam do jesieni, kiedy słońce skryje się za chmurami i będzie przyjemnie.

Z latem związane jest także pewne wydarzenie, którego nie lubię ze względu na hałas. W ostatni weekend, 30-31 maja odbyły się u nas międzynarodowe wyścigi motorówek (kalendarzowa wiosna co prawda, jeszcze trwała, ale było gorąco jak w lipcu). Nie ratuje mnie fakt, że nie mieszkam bezpośrednio nad rzeką, ponieważ pracuję nad rzeką i wszystko było słychać. Nie było jednak tak źle, jak się spodziewałam. Trochę za dużo ludzi, ale to w lecie normalne. Widać to szczególnie na weekendach, kiedy jest więcej turystów niż w dniach roboczych.

Kiedy te wyścigi się odbywają, całe miasto o tym mówi i na pewno nie ma nikogo, kto by nie wiedział. W niedzielę byłam jak zwykle w kościele i ksiądz przywitał nas słowami: "Ich begrüße Sie herzlich zu dieser Konkurrenzveranstaltung zum Motorbootrennen" (Witam państwa serdecznie na tej imprezie konkurencyjnej do wyścigów motorówek).

Do 1996 roku, przez 32 lata, wyścigi te odbywały się w Traben-Trarbach. W 2014 roku powrócono do tej tradycji. Było to możliwe dzięki administracji miasta, związkowi Gewerbeverein Traben-Trarbach e.V., ADAC.

Logo wyścigów:

Zdjęcie

Przebieg trasy:


Zdjęcie

Pracuję na Dr. Ernst-Spies-Allee, więc zarówno w sobotę, jak i w niedzielę, mogłam wszystko obserwować. Nad rzeką wyścigi obserwowało bardzo dużo turystów, jak i miejscowych. Można było oczywiście kupić wino czy piwo, jak i tradycyjne niemieckie jedzenie (skorzystałam i kupiłam sobie Bratwurst, której od lat nie jadłam).

Tak jak wspominałam, nie było tak źle, jak się spodziewałam. Te wyścigi uratowały mnie nawet przed katastrofą. W sobotę rano mój szef wyszedł, a w tym czasie miałam parę rzeczy do zrobienia. Kiedy byłam na zewnątrz, zaczepił mnie ktoś od spraw technicznych, pytając gdzie są u nas w firmie bezpieczniki, bo nie ma prądu, a widziałam, że część kabli była podpięta u nas. Nie mogłam pomóc, ponieważ nie wiedziałam, gdzie są bezpieczniki. Potem pomyślałam jednak, że pójdę poszukać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będzie to potrzebne. Zapomniałam jednak, że nie mam ze sobą klucza. Kiedy zorientowałam się, że zatrzasnęłam sobie drzwi, wpadłam w panikę. Na szczęście okazało się, że ten technik zadzwonił po naszego dozorcę, żeby mu pomógł. Również mi pomógł, otwierając drzwi. Byłam uratowana i mogłam dalej spokojnie pracować.

den Sommer hassen - nienawidzić lata
die Gluthitze - skwar, żar
sich ausschließen - zatrzasnąć sobie drzwi (od zewnątrz)
das Motorboot - motorówka
der Fluss - rzeka
am Fluss - nad rzeką
das Rennen - rajd, wyścig
die Strecke - odcinek (np. drogi, wyścigu)
der Streckenverlauf - przebieg odcinka, trasy
die Gemeinde - gmina
der Eintritt - wstęp
Eintritt frei - wstęp wolny
die Bratwurst - smażona kiełbasa 

Źródło

4 komentarze:

  1. Takie imprezy mają niezaprzeczalny urok, o ile nie przeciągają się do godzin nocnych. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż za przygoda z tymi drzwiami ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wielkie szczęście. Inaczej najadłabym się wstydu, a szef zawsze chwali mnie za inteligencję :)

      Usuń