poniedziałek, 28 września 2015

Filmowe poniedziałki: "Effi Briest"

Dzisiaj kolej na film "Effi Briest" z 2009 roku - ekranizację powieści Theodora Fontane (1819-1898) o tym samym tytule. Na studiach musiałam czytać tę powieść na trzecim roku. Już wtedy mi się spodobała, a teraz doceniam ją bardziej.

Opowiada o 17-letniej dziewczynie, Effi, która wychodzi za starszego o 17 lat barona Innstetten, który niegdyś ubiegał się o rękę jej matki. Effi zostaje namówiona do ślubu przez rodziców, którzy uważają barona za dobrą partię. Dla niego ważna jest kariera, zaniedbuje potrzeby Effi, która pragnie czułości, uwagi, poświęcenia jej czasu. Traktuje Effi jak dziecko, a ona czuje się jak więźniarka. Wdaje się w romans (z powieści nie wynika, czy został skonsumowany - w filmie tak się dzieje). Po kilku latach mąż Effi odkrywa listy przez nią przechowywane. Nie potrafi jej zrozumieć, wybaczyć, następuje rozwód, Effi nie ma prawa do widzenia się z córką (następuje to dopiero po jakimś czasie). Widzi wtedy jednak, że Anni jest wychowywana nie tak, jak ona tego chciała. Ze smutkiem stwierdza, że przypomina bardziej marionetkę niż radosne, energiczne dziecko.

Baron Innstetten jest człowiekiem honoru, kieruje się oczekiwaniami społecznymi. Po odkryciu listów czuje się zobowiązany do pojedynku, w którym zabija majora Crampasa. Nie liczą się dla niego uczucia, lecz zobowiązania narzucone przez innych.

Jak historia Effi się zakończyła? Zapraszam do obejrzenia filmu. W rolach głównych Julia Jentsch i Sebastian Koch. Tutaj zwiastun:

Effi Briest - zwiastun

W recenzjach filmu przejawiała się opinia, że jest on dobry jako sam film, ale nie jako ekranizacja powieści. Różnice rzeczywiście mogą razić, ale to już kwestia gustu.


Zdjęcie

15 komentarzy:

  1. Mam pytanie, które nie jest związane z j.niemieckim...
    Zauważyłem, że często wchodzi pani na "królewskie" blogi.
    Bardziej lubi pani Kate Middleton czy Sofię Hellqvist i dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię królewskie blogi, bo jestem fanką monarchii. Od księżnej Kate wolę księżną Sofię, bo dużo robi. Już przed ślubem była bardzo aktywna i moim zdaniem godnie reprezentuje szwedzką monarchię :)

      Kupuję czasopisma i książki o rodzinach królewskich. Jest to moim zdaniem fascynujący temat i denerwuje mnie, kiedy ktoś mówi, że członkowie rodzin królewskich nic nie robią, a ich życie to tak naprawdę ciężka praca, no ale trzeba się tym interesować :)

      Kiedy zaczęłam się tym interesować, to już wiedziałam, że nie chciałabym być księżniczką.

      Usuń
    2. Zgadzam się z tym, że to ciężka praca...
      Ale przeszłość Sofii pozostawia wiele do życzenia.
      Nie myśli pani, że Kate ma lepszą przeszłość (dobre studia, nienaganna opinia), a Sofia teraz robi więcej (PP i nowe obowiązki)?

      Usuń
    3. Project Playground to moim zdaniem wspaniała inicjatywa.

      Co do przeszłości, to zapytam tak - jakie to ma znaczenie? Liczy się teraźniejszość. Ja też robiłam w życiu rzeczy, z których nie jestem dumna, ale niczego nie żałuję. Niczego bym nie zmieniła, bo każde doświadczenie czegoś mnie nauczyło. Podobnie Sofia stwierdziła w wywiadzie.

      Co do Kate, to ciekawe, co by robiła po historii sztuki, gdyby nie pieniądze rodziców :) Nie musiała się przepracowywać.

      Usuń
    4. Sofia założyła PP, gdy poznała Carl Philipa w 2010r., a on rozstał się przez nią z Emmą. Te jej sesje i reality show to po prostu wstyd dla księżnej.
      Jeżeli chodzi o Kate to bardzo dobrze jej szło na studiach, a później pracowała w Jigsaw. Znam sporo ludzi , którzy pracuję w zawodzie po historii sztuki. Rodziców ma dobrych więc opłacali jej szkoły. Ale ona nie ma się czego wstydzić, jak Sofia, która moim zdaniem jest interesowna.

      Usuń
    5. Ja powiem tyle: kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień. I naprawdę nie wiem, skąd ta opinia o interesowności. Taką można wypowiedzieć tylko wtedy, gdy zna się kogoś osobiście. Z mojej strony koniec dyskusji :)

      Usuń
    6. Skąd ta opinia? Najpierw "świeciła" nagością dla sławy, a później stwierdziła, że lepiej "się zmienić", a raczej zmienić taktykę. No bo lepiej być księżną niż rozbieraną modelką. Nie wiem co by pani powiedziała na taką bratową, albo nie daj Boże synową. Chyba wtedy myślałaby pani inaczej... a co dopiero mówić o takiej synowej dla króla:(

      Na pani blogu albo trzeba mieć taką opinię, jak pani albo koniec dyskusji. Bardzo twórcze...

      I tak pewnie pani tego nie opublikuje, bo przecież pani się z tym nie zgadza...

      Usuń
    7. Oczywiście, że opublikuję. Akceptuję poglądy innych :) Nawet nie wie Pan/Pani, jak bardzo je akceptuję.

      Cały czas chodzi mi o to, że człowiek może przecież zmienić swoje nastawienie, sposób życia. Ja też bardzo się zmieniłam. Kto znał mnie 10 lat temu, teraz by mnie nie poznał.

      A napisałam "koniec dyskusji", bo jednak wolałabym, aby komentowane były same posty. Może otworzę jakiś dział na inne dyskusje :)

      Usuń
    8. Jakoś nie umiem sobie pani wyobrazić inaczej niż w tym nudnym wydaniu. Czyżby rockowe libacje?

      Usuń
    9. Była pani kiedyś w Bucamaranga?

      Usuń
    10. Nic z tych rzeczy, zawsze byłam grzeczną dziewczynką :) Kościół, nauka itd. Rodzice sami mówili, żebym wychodziła, bawiła się, ale ja nie chciałam. Nawet na własnej studniówce nie byłam i niczego nie żałuję. Wtedy tak czułam, więc to było dobre. Nie można niczego robić wbrew sobie. Jeśli chodzi o moje nastawienie do życia, to miałam na myśli to, że kiedyś nie umiałam powiedzieć "nie" i dlatego czasami wpadałam w tarapaty. Za wszelką cenę chciałam pomagać innym, a wiadomo, jak to czasami jest: dobrymi chęciami piekło wybrukowane. Potem musiałam wydostać się z całego bajzlu i było jeszcze gorzej. No cóż, nauczyłam się asertywności :))) To pewnie jeden z powodów, dla których mój szef mnie lubi.

      Usuń
    11. Zna pani język włoski?

      Usuń
  2. Bardzo mnie zaciekawiłaś tym postem - na pewno obejrzę ten film :) A znasz/znacie może filmy, których bohaterowie są tłumaczami? Dzisiaj obchodzimy Międzynarodowy Dzień Tłumacza - z tej okazji na blogu przygotowałam listę 5 filmów z tłumaczami. Serdecznie zapraszam do lektury i dodawania własnych propozycji :)
    PS. Kolejną okazją do świętowania dla lingwistów i filologów będziemy obchodzić już niedługo - dzień Nauczyciela. Nie ma to jak porządne świętowanie :)

    Pozdrawiam,
    www.joanna-mirek.blogspot.com
    www.kaiserin-sissi.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam za dobrze kinomatografii niemieckiej, ale muszę powiedzieć jedno. Nie wiem czemu ale obejrzałem przez ostatnie 10 lat może z max 7 niemieckich filmów fabularnych no i teraz z Pani propozycji wynika, że w Niemczech mają wzięcie wciąż ci sami aktorzy :D
    Np. ten Koch-znam go z "das Leben der Anderen", teraz widzę go w tym "Effi Briest" i jakimś jeszcze filmie, który nie dawno tutaj był omawiany.
    Reasumując, jest jakaś grupa aktorów, która przewija się w bardziej znanych filmach. A film niemiecki w świecie jest chyba w tyle za kinem francuskim, polskim czy włoskim...

    OdpowiedzUsuń