poniedziałek, 7 września 2015

Filmowe poniedziałki: "Neger, Neger, Schornsteinfeger"

Wszyscy wiemy, jaki był los Żydów w III Rzeszy i nie tylko. A czy wiecie, jak było z ludźmi o innym kolorze skóry? Czy można było być czarnym i mieszkać w III Rzeszy? Jeśli nie, to film, o którym dziś napiszę, naświetli Wam sytuację.

Film "Neger, Neger, Schornsteinfeger" został nakręcony na podstawie książki, której autorem jest Hans-Juergen Massaquoi (1926-2013). Urodził się on w Hamburgu jako syn niemieckiej pielęgniarki Berthy Baetz i pochodzącego z Liberii Al Haja Massaquoi. Jego dziadek ze strony ojca był konsulem Liberii w Hamburgu i pierwszym dyplomatą z afrykańskiego kraju w Niemczech. Na początku mieszkał w willi dziadka (gdzie widział białych ludzi jako służących), następnie tylko z matką w pracowniczej dzielnicy Hamburga. Swoje przeżycia z dzieciństwa opisuje właśnie w książce "Neger, Neger, Schornsteinfeger".

W czasach nazizmu przyszło mu cierpieć dyskryminację i poniżenie. Mimo że urodził się w Niemczech i niemiecki był jego językiem ojczystym, nie uchodził za Aryjczyka i w związku z tym był małowartościowy dla kraju. Z pomocą matki i przyjaciół udało mu się przeżyć (także dlatego że naziści byli zajęci głównie prześladowaniem Żydów). Chciał należeć do Hitlerjugend, być żołnierzem, lecz było to niemożliwe.

Autor w książce opisuje nie tylko swoje dzieciństwo i młodość, lecz także późniejsze życie w Liberii i w USA.


Film na podstawie książki został nakręcony w 2006 roku. Trwa około trzech godzin, w telewizji pokazywany jest w dwóch częściach. Moim zdaniem bardzo dobrze został ukazany w nim obłęd ideologii. Główny bohater chce być tacy jak inni, lecz ciągle jest odtrącany. Mimo to nie traci nadziei, gdyż wokół niego są również dobrzy ludzie, którzy wierzą w to, że on przecież też jest człowiekiem, i to wcale nie gorszym.



Oprócz jego osobistej historii w filmie przeżywamy również samą wojnę, m.in. kiedy noce nalotów bombowych spędzane w piwnicy czy samobójstwo żydowskiej rodziny.

Zasadniczo książka jest nieco "mocniejsza" niż film - w tym sensie, że ksenofobia i ideologia jeszcze bardziej dochodzą w niej do głosu. Film pokazuje jednak w takim samym stopniu, jak całkiem mili ludzie mogą zmienić się pod wpływem ideologii. Z dzisiejszej perspektywy jest to szokujące.

Moim zdaniem w filmie trafnie został ukazany obłęd ideologii. Do dzisiaj przecież powstają biografie Hitlera i chyba pytanie - jak jeden człowiek zdołał przekonać (prawie) cały naród do swoich poglądów? - nie doczekało się odpowiedzi. Biografowie Hitlera, np. Ian Kershaw czy Volker Ullrich, również dokonywali analizy problemu (polecam biografie). W filmie ukazani są ludzie całkowicie przekonani o słuszności nazizmu i poświęcający dla niego wszystko.

Zdjęcie 1

Zdjęcie 2

Informacje

36 komentarzy:

  1. Muszę w przyszłosci po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog! Konsekwencja i duża wiedza! Gratuluję i zapowiadam, że zamierzam często tutaj zaglądać. Bardzo dziękuję i proszę o regularne wpisy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Staram się pisać jak najczęściej, ale niestety nie zawsze się to udaje.

      Usuń
    2. A co ma pani innego do roboty?

      Usuń
    3. Hm, nie muszę się tłumaczyć, ale... Blog jest jedynie moim hobby, któremu czasami poświęcam czas. Mam pracę, która pochłania większą część mojej doby. Pracuję także w soboty, niedziele i święta, więc rzadko mam czas, żeby zadzwonić do moich rodziców. W tej sytuacji takie rzeczy jak blog pozostają na drugim planie.

      Usuń
    4. Ma pani męża/ partnera Niemca czy mieszka pani sama z dala od rodziny?

      Usuń
    5. Hm, gdybym miała męża czy kogoś innego, to pewnie nie musiałabym tyle pracować. Jestem zdana tylko i wyłącznie na siebie. Muszę radzić sobie ze wszystkim sama. Kiedy potrzebuję pomocy, to tzw. "przyjaciół" nigdy nie ma. No cóż, najlepiej liczyć tylko na siebie :)

      Usuń
    6. Mam nadzieję, że kiedyś pani kogoś odpowiedniego znajdzie:)

      Good luck! Chociaż to nie po niemiecku

      Usuń
    7. Dziękuję, ale nie szukam i nie chcę nikogo znaleźć, spotkać itp. Nie :)

      Usuń
    8. Upps.. Chyba wile pani przeszła z mężczyznami. Czasem człowiekowi na czymś zależy, nie może tego mieć i się zniechęca. Wiem coś o tym, ale w innym kontekście niż damsko-męski. Pani jest za to bardzo wykształcona. Nie można mieć wszystkiego, a szkoda. Czasem niewiele się pragnie i ciężko to zdobyć:(

      Usuń
    9. Mam to, czego chcę i na czym mi w życiu zależało, także nie narzekam. I proszę o niekomentowanie już mojego życia osobistego.

      Usuń
    10. Nie komentuję, a podtrzymuję dyskusję. Jest pani bardzo drażliwa na tym punkcie. Napisała pani, że jest zdana tylko i wyłącznie na siebie stąd moja reakcja. Słyszałam o hejtach na pani temat, a to nie jest miłe.

      Usuń
    11. Rozumiem, ale to też moja wina, bo nie powinnam była wdawać się w dyskusję :) Drażliwa jestem na tym punkcie, ale to dlatego że wszyscy próbują mnie dopasować do schematu. W sensie = kobieta sama, to samotna. Ludzie nie chcą zrozumieć, że może być inaczej...

      A jaki hejt?

      Usuń
  3. Książka wydaje się szalenie interesująca, mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dorwać :)

    Pani Magdo mam jedno pytanie, a w zasadzie prośbę, niezwiązaną z tematem. Otóż miałem do przetłumaczenia jedno zdanie i zastanawiam się, czy nie strzeliłem w nim jakiejś gafy. Czy mogłaby Pani je ewentualnie skorygować? Z góry dziękuję.

    PL - Drzwi prowadzące z sali przyjęć na północną klatkę schodową. Po 1573 r.

    DE - Die Tür, durch deren man von dem Festsaal zu dem nordlichen Treppenhaus eintreten konnte. Nach dem 1573 J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. durch die....... (durch + Akk.)
      in das noerdliche Treppenhaus
      i napisałabym: nach 1573

      Usuń
    2. Ogromnie dziękuję za pomoc Pani Magdo ! Pani blog uświadamia mi tylko jak wiele jeszcze muszę się nauczyć :) Oby tak dalej i czekam na kolejne wpisy :-D

      M&M

      Usuń
  4. Co to znaczy: Was machst du?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Byłam ciekawa, czy pani wie. Kiedyś zapytałam o coś innego i pani nie odpisała...

      Usuń
    2. Może się zdarzyć, że nie odpowiem na jakiś komentarz. Wynika to z tego, że są tygodnie, kiedy jestem praktycznie całą dobę w pracy i po prostu nie mam na to czasu. Potem chcę odpowiedzieć na komentarze, ale mam mnóstwo rzeczy do nadrobienia i zwyczajnie zapominam.

      Więc: jeśli zdarzy się, że nie odpowiem na jakiś komentarz, to z góry przepraszam. Mam jednak nadzieję, że się to nie zdarzy.

      Usuń
    3. Dziękuję pani Madziu za odpowiedź:)

      Usuń
  5. Jeśli można wiedzieć, czym się pani zajmuje zawodowo?
    Ma pani umysł ścisły czy tylko języki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo o tym pisałam na blogu :) Umysł mam zdecydowanie humanistyczny.

      Usuń
  6. Czy Berufschule i Beruffachschule to to samo? Ma się potem wykształcenie średnie, czy tylko zawodowe?
    Co trzeba skończyć, aby się tam dostać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to nie wiem. Z tymi typami szkół nigdy nie miałam do czynienia. Znam się za to na podstawówkach, gimnazjach i szkołach realnych.

      Usuń
  7. Co robi zawodowo filolog germanistyki w Niemczech? Bo tłumaczyć nie musi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi, musi. Ja tłumaczę bardzo dużo.

      Usuń
    2. Z niemieckiego na niemiecki? Przecież Niemcy niemiecki znają...

      Usuń
    3. Z polskiego na niemiecki i z niemieckiego na polski. W Niemczech jest przecież dużo Polaków. Czasami z angielskiego na niemiecki.

      Usuń
    4. Zdarza mi się tłumaczyć też np. na delegacjach, kiedy Niemcy mają gości z Polski.

      Usuń
    5. Ambitnie:) Dobrze robić to, co się lubi/kocha:)

      Usuń
  8. Szanowna Pani Magdo! W dniu 08 września 2015 r. pozwoliłam sobie wyrazić swoją opinię o Pani blogu. Wpis brzmiał następująco: "Świetny blog! Konsekwencja i duża wiedza! Gratuluję i zapowiadam, że zamierzam często tutaj zaglądać. Bardzo dziękuję i proszę o regularne wpisy;)". Dziś zajrzałam na "Filmowe poniedziałki" i... oniemiałam. Ktoś - również anonimowy - wciągnął Panią w niezbyt grzeczną i przyjemną dyskusję. Pragnę zapewnić Panią, że nie ja byłam tą osobą, która "podtrzymywała" ową dyskusję. Po prześledzeniu kolejnych wpisów pragnę wyrazić mój podziw dla Pani za stoicki spokój i opanowanie, jakim wykazała się Pani w wymianie zdań z tym aroganckim "rozmówcą". Może czasami nie warto być uprzejmym i grzecznym, a dyskusje z takimi ludźmi ucinać ignorując ich. I... brawo Pani Magdo, że nie daje się Pani wpasować w schemat, a właściwie stereotyp rodem z ciemnogrodu. Widać, że jest Pani silną i samodzielną Osobą. Pozdrawiam Panią serdecznie i zapowiadam się z kolejnymi "wizytami" u Pani. JoAnna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję za ten komentarz. Zasadniczo można mnie o wszystko pytać, dlaczego nie. Tylko nie podoba mi się, kiedy ktoś formułuje opinię na mój temat, nic tak naprawdę o mnie nie wiedząc, nie znając mnie osobiście.

      Usuń
  9. Do: Anonimowy23 września 2015 08:06

    Nikt nie był arogancki. Wręcz przeciwnie. Starałam się wesprzeć panią Magdę. Wiem, że była bardzo "hejtowana". Z całym szacunkiem, ale proszę się nie wtrącać, bo ja nic złego nie robię

    OdpowiedzUsuń